NAJGORSZYM POTWOREM JEST CZŁOWIEK, CZYLI RECENZJA FILMU JURASSIC WORLD: FALLEN KINGODM

Jakie są filmowe dinozaury każdy widział, jeśli się choć trochę tematem Parku Jurajskiego interesował. Nawiedzały ekrany kin już w latach 90-tych, a także na początku nowego wieku. Powróciły pod nieco zmodyfikowanym szyldem w roku 2015 nawiązując zarówno estetyką jak i fabułą do, że tak to ujmę „klasycznej” trylogii.

Sukces zagwarantował Chris Pratt i śmigająca w szpilkach Bryce Dallas Howard, oraz przeurocze rapotry z Blue na czele. Fabuła była raczej drugorzędna, na pierwszy rzut oka było widać, że prawdziwymi bestiami są w tym świecie ludzie próbujący zbić nielichy hajs na wskrzeszonych gadach. Oczywiście dinozaury wzięły sprawy w swoje łapy siejąc spustoszenie i efektownie rozprawiając się zarówno ze swoimi ciemiężcami  jak i przypadkowymi turystami.

Nie oszukujmy się, że fabuła kontynuacji jest zbudowana na tym samym schemacie, z tym że film dzieli się wyraźnie na dwie części. W pierwszej bohaterowie próbują ocalić stworzenia, które znajdują się na wyspie, której grozi zagłada, a w drugiej… cóż, w drugiej mierzą się z konsekwencjami transportu ich w nowe miejsce. W tle natomiast mamy idee, które przyświecały kiedyś doktorowi Ianowi Malcolmowi (Jeff Goldblum, który jest tu jedynie marketingowym haczykiem, a sam pojawia się naprawdę na krótko) oraz Johnowi Hammondowi (świętej pamięci Richard Attenborough). Zmiana otoczenia w drugiej części filmu pozwala na kilka naprawdę zajebistych i trzymających w napięciu scen, a i motywacje bohaterów negatywnych są jeszcze bardziej uwypuklone i po prostu wybrzmiewają lepiej. Znacznie ciekawiej i zabawniej wypada też duet Pratt-Dallas Howard, którzy ponownie muszą wykonać kilka karkołomnych kaskaderskich akcji by ujść z życiem w starciu z pradawnymi zwierzętami. Zwierzętami, które w wyniku mutacji stają się coraz bardziej przebiegłe i jeszcze groźniejsze. Choć starego, poczciwego tyranozaura też nie brakuje. Krótko mówiąc: dinozaury, ich design i animacja pozwalają wybaczyć fabularne dziury, scenariuszowe nielogiczności i te wszystkie akcje, które w prawdziwym świecie skończyłyby się dla bohaterów rychłym zgonem.

Przed seansem zdecydowanie proponuję wyłączyć myślenie, seans dzięki temu będzie o wiele bardziej przyjemniejszy i po prostu relaksujący, stricte dostarczający popcornowej i popkulturalnej rozrywki. Widać, że jest to środkowy segment trylogii, w której pewne wątki się kończy, a pewne zaczyna. Seria ma za zadanie przyciągać widzów zarówno wychowanych na Spielbergowskim Parku (pod tym kątem może mocno rozczarowywać) jak i nowych, szczególnie tych nieco młodszych odbiorców, którzy mogli nie mieć styczności ze starszymi filmami (i tym może się jak najbardziej spodobać, bowiem nie będą mieli punktu odniesienia). Tak czy siak druga część filmowej wizji, w której naszą planetę ponownie zamieszkują dinozaury zmiata konkurencję już w 48 krajach. Hajs się zgadza, wiadomka, że bez zakończenia się nie obejdzie więc za kilka lat dostaniemy kolejny film. Na który oczywiście do kina pójdę z czystej ciekawości z sympatii do postaci, które może i są płaskie i z deczka irytujące, ale i tak się dobrze na nie patrzy. No i oczywiście dla przeuroczej Blue! Jeśli Wam się jedynka nie podobała, to na dwójkę nie macie co iść, a jeśli poza rozpierduchą szukacie angażującej fabuły to też nie macie co iść. Jeśli jednak chcecie zobaczyć po raz kolejny demolkę w wykonaniu swoich ulubieńców to serdecznie polecam!

7/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s