SZATANIŚCI GRAĆ NIE BEDO! CZYLI JAK CIEMNY LUD BOJKOTUJE KONCERTY

Przyznam się bez bicia, że o zamieszaniu, jakie zrobiło się wokół Metal Doctrine Festival dowiedziałem się dzięki… odwołaniu imprezy.

W Piekarach Śląskich miał wystąpić KAT z Romanem Kostrzewskim, Witchmaster czy Mentor. Jednak dzięki naciskom mieszkańców miasta do koncertu nie dojdzie i coś czuję, że po jednym takim małym „sukcesiku” takich sytuacji będzie coraz więcej. Oczywiście to nie pierwszy taki przypadek w naszym kraju, wielokrotnie próbowano już odwoływać koncerty chociażby Behemotha. Nasuwa się tylko jedno pytanie: po jaką cholerę odwoływać koncerty przeznaczone dla specyficznego słuchacza, doskonale świadomego na co się pisze?

Zanim przejdę do próby logicznego wyjaśnienia co tym oszołomom w głowach siedzi (oczywiście nie mówię tutaj o fanach muzyki) przeczytajcie oświadczenie organizatorów Metal Doctrine Festival.

Do wyrafinowanego satanisty jest mi równie daleko, co polskiej reprezentacji do wygranej w Mundialu. Nie jestem maniakiem ani death metalu, ani black metalu, oczywiście słucham tego typu muzyki, ale nie identyfikuję się z żadną ideologią przyświecającą tym podgatunkom metalowej ekspresji. Ustalmy sobie jedno. Ideologia, religia, filozofia, ta cała strefa naszego własnego duchowego sacrum jest kwestią wielce indywidualną i naprawdę miło by było, gdyby każdy trzymał nos w swoich sprawach. Trzeba być naprawdę mocno ślepym i głupim by z koncertu metalowego, który jest formą sztuki, ekstremalnej, kontrowersyjnej, ale jednak sztuki robić… czarną mszę. Na koncerty metalowe ludzie nie zapuszczają się przypadkiem, ani też nie zabierają na nie nikogo na siłę. Na koncertach metalowych nie składa się ofiar z ludzi, nie widziałem też nigdy by sam Lucyfer wdepnął na scenę by razem z Nergalem refreny odśpiewywać.

Na koncerty metalowe po prostu przychodzą fani metalu. Obracam się w takim środowisku na co dzień i z „wielkim rozczarowaniem” muszę stwierdzić, że są to bardzo sympatyczni i posiadający zwyczajną pracę i rodzinę ludzie. Niestety w naszym kraju wciąż pokutują stereotypy o tak zwanych kucach, a to czego przeciętny Janusz i Grażyna nie rozumieją najłatwiej będzie oprotestować lub zbojkotować. Bo przecież Roman Kostrzewski im wlazł do domu i zaczął śpiewać najlepsze kawałki z Bastards.

Argumentem grubymi nićmi szytym jest oczywiście obrażanie uczuć religijnych mieszkańców poszczególnych miast. Oni najzwyczajniej w świecie „nie życzą sobie” obrazoburczych treści gdzieś w jakimś klubie, których nawet nie zobaczą. Nie zobaczysz swojego ulubionego zespołu, nie i chuj, bo w sumie to nie wiem co to i po co to komu, ale na pewno mnie obraża. Widać, że wiara i logika jest w protestujących bardzo silna. Tylko, że nie. Wychodząc z założenia, że ma się silną wiarę, że jest się człowiekiem rozumnym, że ma się w sercu Boga, Jezusa i Wszystkich Świętych powinno się mieć kilku szarpidrutów głęboko w dupie. Tymczasem trzeba pokazać się od jak najgorszej strony, trzeba pokazać, że moja racja jest najmojsza i próbować udowodnić, że taki metalowiec jeden z drugim to jest szkodnik największy. Tymczasem bardzo często widuję zajawki koncertów metalowych o charakterze charytatywnym, albo wspierającym fundacje dla zwierząt.

Skład niedoszłego Metal Doctrine Festival

W takich Czechach, na pełnej kurwie, z wielką dumą, rok w rok organizuje się Brutal Assault i jakoś jeszcze nie odnotowałem wielkich sprzeciwów. We Francji jest potężny Hellfest, a Norwegia i Szwecja wręcz szczycą się sceną metalową jako swoim dobrem kulturowym. Tymczasem u nas najlepiej byłoby zaorać wszystko co choćby kojarzy się z metalem, chociażby Przystanek… wróóóóć… Pol’and’Rock, na którym przecież nie brakuje występów kapel metalowych. Matko i córko! Judas Priest?! Niech się tylko Janusz z Grażyną dowiedzą cóż znaczy po naszemu nazwa tej grupy!

Owszem, jestem w tym momencie mocno szyderczy, ale gardzę bezmyślnością i ocenianiem książki po okładce. Dla mnie protestujący przeciwko koncertom są równoznaczni z gawiedzią uzbrojoną w pochodnie i widły, która zrobi wszystko by niewinną kobiecinę spalić na stosie. A może niech ktoś zacznie bojkotować koncerty muzyki reggae, bowiem jej flagowi wykonawcy namawiają do palenia marichuaniny? A może tak odwołajcie kilka koncertów disco polo, bowiem najczęściej słuchają go agresywne sebixy? Hip hop? Tfu! Dresiarstwo przebrzydłe, banda chodnikowych kretynów porozumiewających się monosylabami. Gdyby wyciąć ten fragment tekstu otrzymalibyśmy najbardziej rynsztokowe szachowanie stereotypami ever. Ja reggae i disco słuchać w życiu nie będę. Rapsy poznaję coraz lepiej i coraz więcej z nich dla siebie wyłuskuję. Rzecz w tym, że prędzej się rozpędzę i pierdolnę baranka w ścianę nim stanę obok protestujących, chcących odwołać jakiś rockowy/metalowy/hiphopowy/reggae/disco etc. koncert (pomijam tutaj sporadyczne próby organizowania koncertów kapel o przekonaniach neonazistowskich, takie gówno należy tłamsić w zarodku).

Jakiś czas temu byłem ze swoją mocno wierzącą narzeczoną na koncercie Batushki, Obscure Sphinx i Entropii. I bardzo jej się podobało, szczególnie cerkiewny black metal Batushki, której show jest przecież stylizowane na coś, na kształt mrocznego rytuału. Rzecz w tym, że nikt w czarną otchłań nie został wciągnięty, ziemia się nie rozstąpiła, płonienie piekielne nikogo nie pochłonęły, a przede wszystkim Alicja nie została w żaden sposób tą muzyką, i całą jej otoczką, obrażona. Wręcz przeciwnie, uznała, że to kawał fajnej sztuki, która nijak się ma do jej wewnętrznych przekonań. Żyjcie, słuchajcie sobie dowolnej muzyki, ale pozwólcie żyć innym. Z taką refleksją Was pozostawiam na dzisiejszy dzień. Ode mnie tyle, do przeczytania next time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s