PRZEZ POMYŁKĘ DO NIEBA, CZYLI RECENZJA SERIALU DOBRE MIEJSCE.

Przyznam, że dawno nie oglądałem dobrego serialu komediowego, przypominającego formułą klasyczny sitcom. Z konkretną grupą bohaterów, wokół których ewoluuje cała fabuła. Barwnych lecz nie przegiętych, szybko dających się polubić. Dość przypadkowo natrafiłem na Dobre miejsce, moją uwagę zwróciła obsadzona w głównej roli Kristen Bell. Uważam ją za przeuroczą i mega utalentowaną aktorkę (szczególnie komediową), którą polscy widzowie mogą pamiętać z kryminalnej Veroniki Mars. Kiedy pierwsza scena uświadomiła mi, że akcja dzieje się w alternatywnej wersji zaświatów szybko się wciągnąłem, a dwa sezony w sumie obejrzałem w kilka dni. Zdradzę Wam to od razu: jestem wielkim fanem i z niecierpliwością czekam na sezon trzeci! 

Dobre Miejsce to tak właściwie niebo, w którym przebywają ludzie, którzy za życia byli życzliwi dla otoczenia, poświęcili swoje życie na ratowanie środowiska, walkę z głodem na świecie, opiekę nad osobami starszymi czy adopcję afrykańskich dzieci. Problem w tym, że Eleanor trafiła do Dobrego Miejsca w wyniku koszmarnej pomyłki, a za życia nie była dobrym człowiekiem. Nie ma jednak zamiaru przyznać się do tego przed zarządzającym „miasteczkiem” Architektem Michaelem (fenomenalny, nominowanym w dniu dzisiejszym za swoją kreację do Emmy Ted Danson). Jej egoistyczne uczynki już pierwszego dnia doprowadzają do małej apokalipsy, a potem jest już tylko gorzej. Michael wyznacza kobiecie bratnią duszę, którą okazuje się czarnoskóry spec od etyki Chidi (sympatyczny William Jackson Harper). Jej nowymi sąsiadami stają się natomiast wyniosła i atrakcyjna Tahani (Jameela Jamil) oraz buddyjski milczący mnich Jianyu (przezabawny Manny Jacinto).

Już pierwsza scena mnie kupiła!

Eleanor praktycznie nie rozróżnia dobra od zła. Jest zagrożeniem dla Dobrego Miejsca, zachwianiem jego nieskazitelnej dotąd równowagi. Jako, że jest sprytna i właściwie wszystko co w życiu osiągnęła zawdzięcza kłamstwom i przekrętom postanawia wmieszać się w tłum mieszkańców na tyle płynnie by podejrzenia przestały na nią padać. Rzecz w tym, że anomalie, które powodują narastają na tyle, że jedynie nauka jak być dobrym człowiekiem może „wyprostować” zaistniałą sytuację. Zaczyna więc pobierać lekcje etyki u Chidiego i powoli stara się akceptować irytujących sąsiadów. Jako, że tempo fabuły jest ekspresowe szybko wychodzi na jaw, że ktoś wie o tym, że nie pasuje do Dobrego Miejsca. Jeśli tylko Michael się o tym dowie to strąci ją w piekielne czeluści gdzie przebywają zwolennicy pizzy hawajskiej i fani Red Hot Chili Peppers…

Ten serial znakomicie bawi się stereotypami i pod przykrywką lekkiej komediowej otoczki serwuje widzom niezłe filozoficzne i etyczne „rozkminy”. Ciężko nie sympatyzować z pragnącą odkupienia Eleanor, a jednocześnie retrospekcje z jej ziemskiego żywota mają na celu się do niej dystansować. Rewelacyjną postacią drugoplanową jest metaforycznie ujęta w kobiece ciało Janet: ni to człowiek, ni to robot, coś na kształt antropomorfizacji „chodzącej encyklopedii” na każdy temat nie posiadającej żadnych uczuć i będącej w stanie zmaterializować dowolny przedmiot wprost z próżni. Niby więc jest to lekka komedia z morałem, a jednak naszpikowana lekcjami z Platona, Arystotelesa, Kanta, wszelakich myślicieli, którzy, co oczywiste, smażą się za swojej wywrotowe teorie w piekle. Niby jest to odcinkowa „komedia pomyłek”, słownych potyczek (w Dobrym Miejscu jest swoista cenzura wulgaryzmów) i momentami prostych jak budowa cepa, niewygórowanych gagów, ale z drugiej strony jest też miejsce na refleksję nad ludzką naturą, ulotnością życia i nieodwracalnością naszych decyzji.

Obsada serialu jest rewelacyjna. Chemia między postaciami i ich charakterki świetnie się uzupełniają.

Momentami serial uderza w dramatyczne tony, ale nigdy nie robi tego w sposób płaczliwy, „łamiący serducho”. To taki pokrętny moralitet, który jest czymś znacznie więcej niż na pierwszy rzut oka może wyglądać. Do tego sezon pierwszy kończy się tak grubym i wyrafinowanym twistem i jednocześnie cliffhangerem, że twórcy Lostów mogliby bić brawo na stojąco. Może dlatego, kreatorami są znani tu i ówdzie Michael Schur (scenarzysta The Office, Parks And Recereation Black Mirror) a na stołku reżyserskim zasiadał nieraz Drew Goddard (Dom w głębi lasu, DareDevil oraz… oczywiście Zagubieni!). Nie zwlekajcie i zacznijcie oglądać ten przekozacki serial i pamiętajcie, że Everything is fine! 

8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: