RANKING ALBUMÓW: NINE INCH NAILS

Czasem ludzie pytają mnie, od czego zacząć słuchać Nine Inch Nails. Zastanawiam się wtedy, kim jest taka osoba, czego słucha i z jakiej strony powinna ugryźć temat, żeby się nie zrazić, a zacząć chcieć więcej. Nie ma uniwersalnego podejścia, bo twórczość Trenta Reznora i jego współpracowników jest bardzo eklektyczna i ewoluuje z płyty na płytę. Można zacząć od najstarszej, najnowszej, najbardziej przystępnej, czy też od najlepszej, ale i tu opinie są podzielone, bo trudno określić coś jako obiektywnie najlepsze. Zawsze jest to wypadkowa prywatnej opinii oraz często komercyjnego sukcesu danego CD. Czytałem mnóstwo rankingów i zazwyczaj na czele była jedna z trzech płyt. Czy ten ranking będzie taki jak pozostałe, które być może również czytaliście? Sprawdźcie. Zaznaczę jedynie, że uwzględniam tylko najistotniejsze LP i EP. Dyskografia NIN jest znacznie bogatsza i obfituje w single, remix albumy, koncertówki, a do tego dochodzą ścieżki dźwiękowe sygnowane nazwiskami Trenta Reznora i Atticusa Rossa (co samo w sobie stanowi temat na osobny wpis) czy dokonania w pobocznym projekcie How To Destroy Angels, gdzie udzielają się zarówno obaj panowie, jak i żona Trenta, Mariqueen. I wszędzie można znaleźć jakąś perełkę.


12.ADD VIOLENCE (2017)

Trudno podjąć decyzję, co jest w dorobku NIN pozycją najsłabszą, bo i tu można znaleźć rzeczy zajmujące i błyskotliwe. Add Violence to druga wśród trylogii EPek, które wieńczą dotychczasową dyskografię NIN i jest zdecydowanie najspokojniejszą z nich, choć zdarzają się bardziej energiczne momenty. Nie ma tu może wielkiego zachwytu. Główny singiel Less Than jest bardzo bezpieczny i powtarza schematy, a teledysk wpisuje się w aktualną wówczas modę na nostalgię wobec lat 80. Jednak jest utwór, który przyćmiewa wszystkie inne – The Background World. „Właściwa” część trwa około czterech minut i przypomina to w dużej mierze trip hopowe utwory How to Destroy Angels. Potem jednak następuje przejście do zapętlonego 52 razy riffu. Dokładnie tyle lat miał w momencie publikacji Trent. Nabiera to nowego znaczenia, gdy słyszymy, jak każda kolejna pętla staje się coraz bardziej brudna, niedoskonała, aż całość przeradza się wręcz w wall noise. Geniusz. A to dopiero pierwsza z kilkunastu tu omawianych produkcji.

Najlepsze utwory: The Background World, This Isn’t the Place, The Lovers


11.NOT THE ACTUAL EVENTS (2016)

Oficjalny opis, stanowiący wręcz ostrzeżenie, głosi: „PART ONE OF A THREE EP TRILOGY OF RECORDS. UNAPOLOGETIC, UNFRIENDLY, DENSE, LYRICALLY COMPLEX, SO-FAR-BEHIND-THE-TIMES-IT’S-AHEAD-OF-ITS-TIME, HIPSTER-REPELLING UNCOMPROMISING MUSIC SMART PEOPLE CAN FUCK TO. IT MAY NOT BE FOR YOU.” Pierwsze CD opublikowane po mieszanym przyjęciu Hesitation Marks, pierwsze w trylogii EPek, które nie mogły zwyczajnie być jednym longplayem. Podział był konieczny. Dlaczego? Ponieważ diametralnie się od siebie różnią. NTAE to zdecydowanie najbardziej wściekły materiał, stojący w opozycji do elektronicznych podkładów Hesitation Marks. Mamy tu gitary, mnóstwo przesterów i perkusję – do tego jaką. W utworze The Idea of You pojawia się Dave Grohl (Nirvana, Foo Fighters, Queens of the Stone Age), który ostatnim razem na studyjnych materiałach NIN pojawiał się na With Teeth. Oprócz niego na EP goszczą Dave Navarro (Jane’s Addiction, Red Hot Chilli Peppers) i Mariqueen Maandig Reznor (How to Destroy Angels), która zresztą wspomaga Trenta w utworze She’s Gone Away, opowiadającym o Laurze Palmer z Twin Peaks. To ten utwór zespół wykonał na żywo w Roadhouse w legendarnym odcinku 8 trzeciego sezonu na krótko, zanim…

Najlepsze utwory: The Idea of You, She’s Gone Away, Dear World


10.BAD WITCH (2018)

Odejście Davida Bowiego bez wątpienia mocno odbiło się na frontmanie NIN, który w wywiadach podkreślał, jak wielką rolę Bowie odgrywał w jego życiu, tak pod względem muzycznym (wspólne koncertowanie), jak i życiowym (pomoc w wyjściu z uzależnień). Pięknym hołdem było odgrywanie na koncertach NIN I Can’t Give Everything Away z Blackstar, ostatniego albumu Brytyjczyka w nowej, bardziej melancholijnej odsłonie (Farewell Mix). Ale na tym się nie skończyło. Bo kiedy tylko usłyszałem pierwszy utwór promujący Bad Witch, tj. God Break Down the Door, nie miałem wątpliwości skąd czerpano inspiracje. To jakby powrót do czasów Zagubionej Autostrady, kiedy wspomnieni muzycy wzajemnie wymieniali się inspiracjami. Drum’n’bassowa perkusja i specyficzna maniera śpiewu jasno przypomina I’m Deranged z napisów filmu Lyncha. Pojawia się także saksofon, niezbyt często wykorzystywany w poprzednich albumach NIN, a tu sprawia, że album wkracza wręcz na terytorium jazzu. Pomimo tego, że z przyczyn praktycznych Bad Witch zostało zaklasyfikowane jako LP, a nie EP (żeby pojawiało się wyżej na serwisach streamingowych, jak sam Reznor przyznał), to wciąż finał omawianej aktualnie trylogii. Finał zaskakujący, wymagający i zdecydowanie bardziej oszczędny w słowa niż pozostałe dwie części. Bo w zasadzie głos Reznora pojawia się w 4 z 6 utworów, a i tak często bywa mantryczny, powtarzający się. Play The Goddamned Part i I’m Not From This World to instrumentale bardziej kojarzące się z Ghosts I-IV lub ostatnimi ścieżkami dźwiękowymi Trenta i Atticusa. A skoro przy tym jesteśmy, warto zaznaczyć, że Atticus Ross, który od lat współpracował z Reznorem, został oficjalnym członkiem NIN. I razem udało im się stworzyć album wyjątkowy.

Najlepsze utwory: Over and Out, God Break Down the Door, Ahead of Ourselves


9.WITH TEETH (2005)

With Teeth to dobry punkt wyjścia dla osób, które lubią gitarową muzykę i chciałyby zacząć przygodę z NIN, ale mogą je odstraszyć industrialne czy elektroniczne elementy zawarte na innych płytach. Kilka utworów znalazło drogę do świata kinematografii: Every Day is Exactly the Same ilustruje doskonale pasującą do tekstu scenę w Wanted, Love is Not Enough pojawiło się w zapowiedzi Strażników Galaktyki (nawet pomimo tego, że niekoniecznie współgra z nostalgicznym doborem starych utworów do ścieżki dźwiękowej), a You Know What You Are? po podkręceniu przez Clinta Mansella wybrzmiewało przy napisach końcowych filmowego Dooma, a minimalistyczny teledysk do Only wyreżyserował mistrz David Fincher. Większość utworów z With Teeth to rzeczy bezpieczne, względnie tradycyjne, bez większego kombinowania, a przez to często… nudne. Dlatego też nie stawiam tej płyty zbyt wysoko w rankingu, ale nie mogę zaprzeczyć, że znajduje się na niej mnóstwo bangerów i kawałków wzorowo skomponowanych. Wadą jest natomiast wydanie, zdecydowanie najbardziej niedbałe ze wszystkich płyt NIN. Oprócz płyty i tracklisty nie ma w opakowaniu właściwie nic… poza linkiem do książeczki w pdf. Nie po to przecież kupuję CD, żeby ściągać książeczkę w pdf. Z nagrań z trasy promującej album złożono świetną koncertówkę Beside You In Time, którą warto polecić osobom, które chcą poznać choćby ułamek klimatu, jaki Nine Inch Nails generują na koncertach. Żałuję, że nie było tam Dave’a Grohla, który na albumie nagrał perkusję do siedmiu utworów i zrobił świetną robotę.

Najlepsze utwory: The Hand That Feeds, With Teeth, Every Day is Exactly the Same


8.GHOSTS I-IV (2008)

Zazwyczaj w rankingach widzę Ghosts I-IV gdzieś na szarym końcu i rozumiem to, choć prywatnie to jeden z częściej przeze mnie słuchanych albumów NIN. Odpowiedzią na te dwa pytania jest fakt, że zawiera on utwory wyłącznie instrumentalnie (choć w jednym z utworów można się dosłuchać oddechu Trenta – nawet on jest charakterystyczny). Co więcej, są one czystą formą. Nic nie sugeruje znaczenia, interpretacji, poza ilustracjami w książeczce. Każdy z Duchów został ponumerowany według schematu x Ghosts y, gdzie x to numer utworu, a y część od I do IV. To album o tyle istotny, że Trent Reznor i Atticus Ross czerpali potem z niego przy ścieżkach dźwiękowych do filmów, głównie The Social Network, gdzie 35 Ghosts IV i 14 Ghosts II po drobnych modyfikacjach uzyskały nazwy odpowiednio A Familiar Taste i Magnetic. Wadą Ghosts jest niespójność. Utwory różnią się, ale raczej próżno szukać tu porządku. Niektóre są piękne, spokojne, eteryczne. Inne – ostre, industrialne i hałaśliwe. Pewne jest jednak to, że stanowią znakomite tło do tak naprawdę czegokolwiek. Może układ jest niespójny, ale nie da mu się odmówić bogactwa treści. Jeśli jednak ktoś nie jest przekonany do muzyki instrumentalnej, może mieć duży problem przy przełknięciu tego albumu, dlatego jeśli wolisz nie ryzykować – przesuń tę płytę gdzieś na tyły listy. Trzydzieści sześć utworów (i dwa ukryte na wybranych wersjach albumu jako ścieżki do samodzielnego złożenia) to całkiem sporo, ale co warto zaznaczyć, pierwszych dziesięć zostało udostępnionych w sieci za darmo, jakby zapowiedź przed nadchodzącym eksperymentem marketingowym w postaci The Slip.

Najlepsze utwory: 28 Ghosts IV, 13 Ghosts II, 1 Ghosts I


7.THE SLIP (2008)

Rok 2008 był bardzo obfity w twórczość Nine Inch Nails, bo poza instrumentalnym Ghosts I-IV dostaliśmy też solidną płytę The Slip, którą całkiem legalnie w całości można pobrać z sieci. Był to dość pionierski ruch, zaraz po In Rainbows Radiohead. Płyty CD również zostały wytłoczone, z dodatkowym CD z nagraniami z próby i w bardzo limitowanej ilości. Powstała nawet strona śledząca, dokąd każdy z około 250 tysięcy egzemplarzy trafił. Ale czy hojność zespołu to forma przysłonięcia muzycznych niedoskonałości? Bynajmniej. The Slip posiada przemyślaną kompozycję, zaczynając od krótkiego i podsycającego ciekawość intra (999,999), przez kilka koncertowych wymiataczy (1,000,000, Letting You czy Head Down), by przejść do spokojniejszej części (pianinowe Lights In The Sky, ambientowe Corona Radiata i powrót do klimatów Ghosts w The Four of Us are Dying). Album roi się od nawiązań i autocytatów, ale te warto odkrywać samemu.

Najlepsze utwory: Head Down, 1,000,000, Lights in the Sky


6.HESTITATION MARKS (2013)

Hesitation Marks to album momentami mocno kojarzący się z działalnością Trenta w How to Destroy Angels, wówczas niezbyt odległą chronologicznie. Dlatego trip hopowe bity i elektroniczne wstawki są dość często spotykane. Nie brakuje jednak starego potencjału i takie utwory jak Copy of A (z tekstem bardzo kojarzącym się z Fight Clubem) czy Came Back Haunted (z epileptycznym teledyskiem Davida Lyncha w bardzo, cóż, lynchowskim stylu) to udowadniają. Ballada Find My Way zaskakuje zupełnie innym podejściem lirycznym ilustrującym zmiany duchowe, jakie zaszły w Trencie w ciągu ostatnich kilku lat. Jest też próba zastąpienia Closer czymś nieco grzeczniejszym (All Time Low). Bardzo interesujące jest zakończenie – spokojne While I’m Still Here, pod koniec którego wchodzi nagle saksofon, by nagle utwór zaczęły obejmować niebezpieczne, niepokojące drone’y. I choć słuchaczowi wydaje się, że to wciąż ten sam utwór, odtwarzacz mówi, że to już ścieżka 14, Black Noise, zwiastujący, że kolejna produkcja nie będzie już taka spokojna. Ten album nie będzie klasykiem, ale z całą pewnością da się go słuchać, czerpiąc z tego przyjemność.

Najlepsze utwory: Came Back Haunted, Copy of A, While I’m Still Here


5.PRETTY HATE MACHINE (1989)

Pierwszy longplay NIN w rankingach często widzę na pierwszym miejscu. Trudno zaprzeczyć jego przełomowości i jakości muzycznej. To klasyk. Nie wydaje mi się jednak, by przebijał jeszcze nieomówione albumy. Head Like A Hole czy Terrible Lie po dziś dzień na trasach koncertowych zmiatają słuchaczy, a Something I Can Never Have to przepiękna industrialna ballada, która ustępuje chyba tylko Hurt. Jest tu dużo elementów synthpopowych, nieco wiekowych dźwięków klawisza. Już wtedy jednak było słychać talent Trenta do komponowana zapadających w pamięć melodii. Nie wszystkie utwory są godne polecenia, ale jako całość PHM sprawdza się bardzo dobrze. Remasterowana edycja z 2010 roku zawiera również cover Get Down Make Love Queen z singla Sin – znakomity, ale i dość specyficzny dodatek.

Najlepsze utwory: Something I Can Never Have, Head Like a Hole, Sin


4.THE FRAGILE (1999)

Ta płyta to podróż. Dwie płyty CD, 23 utwory różniące się klimatem i tematyką. To, co uderza, to bogactwo dźwięku. Nie mówię tylko o różnorodności gatunkowej, ale samych fundamentach, dźwiękach i samplach tkwiących w utworach, gdzie czasem nie sposób się domyślić, jak osiągnięto taki efekt. Jest to też płyta, z której wiele utworów z powodzeniem przeniknęło do świata filmu, a szczególnie trailerów – We’re In This Together ilustrowało trailer Avengers (refren niezwykle tam pasował), Just Like You Imagined zapewniało tło zapowiedzi 300 Zacka Snydera, a Somewhat Damaged było na składance odnalezionej przez bohaterów The Walking Dead (S05E15). Ciekawym przypadkiem było użycie Into The Void w Oszukać Przeznaczenie. Trent mówił, że The Fragile nie jest albumem do odpalenia sobie w aucie jeżdżąc po sąsiedztwie, a nie będzie chyba wielkim spoilerem, jeśli wspomnę, że w filmie o ginących ludziach jedna z postaci umiera słuchając w samochodzie właśnie tego utworu. Jeden z internautów zapytał Trenta, czy była to kara. Ten odpowiedział krótko: „Bez komentarza”. Teledysk do ostrego Starfuckers, Inc., poza tym, że w wielu scenach widać inspirację filmami Davida Lyncha, wyśmiewa wielu celebrytów wprost – Courtney Love, Britney Spears, Freda Dursta, by wymienić tylko kilku. Ten ostatni zresztą kontratakował dissem w postaci utworu Hot Dog, dość bezpośrednio odnosząc się muzycznie do utworów Nine Inch Nails i… przegrał spór o tantiemy. Ale The Fragile to nie tylko energiczne i przepełnione gniewem piosenki. To także piękne ballady (The Great Below, The Fragile), solowe pianinowe kompozycje (The Frail), mroczne I przepełnione brudem kawałki (The Wretched), ciężkie instrumentale (Pilgrimage), spokojne basowe numery (I’m Looking Forward To Joining You, Finally) czy dziwne utwory, które trudno w jakikolwiek sposób zakwalifikować, a mimo to wciąż wciągają (Underneath It All). Siła The Fragile tkwi w różnorodności, ale jest to różnorodność takiego rodzaju, że wciąż potrafi stanowić pewną całość. Ciekawostką jest, że po latach został wydany winyl z instrumentalnymi wersjami utworów, także takich do niepublikowanych wcześniej utworów, albo takimi, które zostały wykorzystane w zupełnie inny sposób – The March było w 2007 roku użyte jako bit pod rap Saula Williamsa w utworze Skin of a Drum. Kolejny dowód na to, jak bardzo The Fragile jest różnorodne i jak szerokie umiejętności posiada Trent Reznor.

Najlepsze utwory: The Big Come Down, Starfuckers, Inc, The Day The World Went Away


3.YEAR ZERO (2007)

W 2012 roku pisałem szczegółową recenzję Year Zero i jako zalety wymieniłem m.in. niewyobrażalnie rozbudowaną kampanię reklamową towarzyszącą płycie, tematykę głęboko tkwiącą w temacie dystopijnej Ameryki, a z wad trudność w odbiorze, mnogość irytujących elektronicznych dźwięków i niewykorzystany potencjał. Zacznijmy od kampanii reklamowej. Idziesz po koncercie do łazienki. Znajdujesz tam pendrive. Pomimo ryzyka postanawiasz odpalać, a tam… Nowy kawałek Nine Inch Nails. Innym razem zauważasz na koszulce zespołu, że niektóre litery się wyróżniają. Odwiedzasz stronę internetową. Wchodzisz do innej rzeczywistości. To elementy tak zwanej alternate reality game przygotowanej przez 42 Entertainment (którzy odpowiadali za kampanie reklamowe m.in. Mrocznego Rycerza, Dziewczyny z Tatuażem Finchera czy Niesamowitego Spider-mana od Sony). Zadbali o to, by wykreować alternatywną przyszłość Ameryki, która nie przedstawiała się w zbyt jasnych barwach. Nawet 11 lat po premierze tematyka pozostaje aktualna, a nawet nabiera na sile, biorąc pod uwagę najnowsze wydarzenia. Ale oczywiście nie kampania reklamowa jest najważniejsza, a muzyka. A ta jest wyjątkowa i ponownie, zupełnie inna od poprzednich albumów NIN i choć miejscami słychać korzenie (The Beginning of the End przynosi skojarzenie z Mister Superstar Marilyna Mansona, które Reznor wyprodukował 11 lat wcześniej), to jednak Year Zero stanowi zupełnie nową jakość. Takich rzeczy jak wejście basu w The Good Soldier czy hałaśliwe, elektroniczne outro The Great Destroyer (kilka lat przed erą dubstepu) łatwo się nie zapomina. Roi się tu od trudnych do zidentyfikowania elektronicznych wstawek, plumknięć, brzdęknięć, zgrzytów, usterek, szumów i różnych innych dźwięków, ale Trent nie zapomniał o gitarach. Pośród tego wszystkiego znalazło się też miejsce dla pięknego pianinowego Another Version of the Truth i zapadającego w pamięć finału w postaci Zero Sum (swoim tytułem nawiązującym do Teorii Gier i sumy zer), łączącego szept z powolnym bitem i pianinem. Year Zero to album jedyny w swoim rodzaju. Pozostaje życzyć sobie, by pesymistyczna przyszłość w nim opisana, nigdy się nie spełniła.

Najlepsze utwory: The Great Destroyer, The Beginning of the End, Zero Sum


2.BROKEN (1992)

31 minut (20 nie licząc dwóch ukrytych utworów) industrial metalowej sieczki, którą najbliżej można porównać do Ministry czy Fear Factory. To materiał dużo cięższy niż wcześniejsze Pretty Hate Machine. Już dziwne, zapętlone, narastające intro w postaci Pinion jest niepokojące, ale pierwsze dźwięki Wish nie pozostawiają złudzeń. Nagrywane w tajemnicy przed TVT Records Broken to bezkompromisowy, agresywny i energiczny materiał, przepełniony wściekłością na wszystko i wszystkich, łącznie z sobą. Nic więc dziwnego, że dwa utwory z EPki dostały nagrody Grammy za najlepsze metalowe wykonanie – Wish (1993) i Happiness in Slavery (1996, za wykonanie na Woodstocku). Wish to zdecydowanie najlepiej znany utwór z płyty, przez lata w stałej części setlisty zespołu, coverowany przez wiele zespołów (w tym Linkin Park i rodzimy Behemoth). Przeplatanie wokalu z nagłymi wybuchami gitarowych riffów zapewniły piosence miejsce wśród panteonu najlepszych piosenek metalowych nawet pomimo faktu, że Nine Inch Nails zespołem metalowym nie jest. Choć słuchając pozostałych utworów z Broken można w to zwątpić. Last (wykorzystane lata później na napisach końcowych do Domu w głębi lasu), kontrowersyjne Happiness in Slavery czy kolejny koncertowy killer, Gave up to Nine Inch Nails w tak metalowym wydaniu, jak to tylko możliwe. Oprócz tego jest instrumentalne Help Me I Am In Hell z samplami z Gwiezdnych Wojen (użytymi w bardzo przemyślany sposób) i dwa ukryte utwory (jako ścieżki 98 i 99 po dziewięćdziesięciu krótkich ścieżkach ciszy), w zasadzie covery: Physical (You’re So) Adam and the Ants i Suck Pigface, choć w oryginale też śpiewał Trent. Innym aspektem płyty, o którym warto wspomnieć, jest film Broken Movie wyreżyserowany przez Petera Christophersona z Coil. Przed erą internetu wiedziało o nim raczej niezbyt liczne grono, szczególnie, że ze względu na kontrowersyjną zawartość nie trafił on do regularnej dystrybucji, tylko rozprzestrzeniał się niekontrolowanymi kanałami, z przegrywanych kaset VHS, czasem niekompletny. Na długo przed filmami typu August Underground i innymi tego typu „dziełami”. Dopiero po latach czar został przerwany i pełna wersja została wpuszczona w internet, by każdy wystarczająco odważny przekonał się, czy jest w stanie przez to przebrnąć. To snuff film pokazujący porwanie mężczyzny, zmuszonego do oglądania teledysków Nine Inch Nails z okresu Broken, które przeplatane są scenami tortur. Zilustrowane zostały wszystkie utwory poza tymi ukrytymi i Last. A nawet one często są bardzo trudne do przetrawienia, szczególnie Happiness in Slavery i wieńczące całość Gave up. Niezależnie od opinii na temat tego kontrowersyjnego filmu, faktem pozostaje, że Broken, pierwsze EP NIN pozostaje bez wątpienia najlepszym.

Najlepsze utwory: Wish, Happiness in Slavery, Gave Up


1.THE DOWNWARD SPIRAL (1994)

Album przemyślany, poruszający, inspirujący. The Downward Spiral to historia człowieka, który traci bądź odrzuca wszystko i popada w tytułową dolnoskrętną spiralę, którą można zastąpić polską równią pochyłą. Zaczyna się od niepokojących głosów w głowie (Mr. Self Destruct). Albo wcześniej! Zaczyna się od sampli z THX 1138 George’a Lucasa. To nie jedyne użycie sampli z filmu science fiction na tym albumie, który ze sci-fi raczej nie ma wiele wspólnego, a sam zespół jeszcze przez jakiś czas raczej nie miał mieć. Ale uderzenia, jakie słyszymy na początku pierwszej piosenki idealnie wprowadzają nas w ciężkie i mechaniczne riffy Mr. Self Destruct, który opowiada o sile wewnątrz człowieka, sprowadzającej go na manowce, a może objawiać się na przeróżne sposoby. Dalej bohater albumu rozlicza się z kobietą (Piggy), religią (Heresy), fałszywymi przyjaciółmi (March of the Pigs), własnymi pragnieniami (Closer) i władzą (Ruiner). Coraz bardziej się odczłowiecza i znieczula (The Becoming), popada w obłęd (I Do Not Want This) i robi coś, czego później może żałować (Big Man With a Gun). Utwór nagle się urywa, gdy napięcie staje się nieznośne. Na tym etapie mamy przepiękny instrumental A Warm Place przynoszący skojarzenia z Crystal Japan Davida Bowiego, ale w niczym mu to nie ujmuje. Tak kojące i przyjemne dźwięki zdają się zupełnie nie pasować do płyty, a jednak. A Warm Place jest dokładnie w takim miejscu, w jakim powinno się znaleźć. Następującym po nim Eraser nie pozostawia jednak złudzeń i nie daje nam na długo pozostać w tym przyjemnym, ciepłym miejscu. Minimalistyczny, ale bardzo dobitny tekst odzwieciedlając niemożność poradzenia sobie z tym czymś, co sprowadzało wciąż bohatera na dno i wreszcie myśli samobójcze. Po mechanicznym, bardzo industrialnym Reptile jest jeszcze na wpół instrumentalny utwór tytułowy, The Downward Spiral i wreszcie finał, Hurt. Utwór poruszający nie tylko tekstowo, ale i poprzez muzykę, swoją wielowarstwowością i zastosowaniem sampli, pianina, gitary i powoli narastającej perkusji. Gdy wybrzmi puenta, zostawiając nas z myślami na tle statycznego dźwięku przesterowanej gitary elektrycznej (co lata później będzie eksplorowane głębiej w takich gatunkach jak drone doom), z pewnością nie pozbędziemy się myśli o The Downward Spiral przez długi czas. Nie wydaje mi się słuszne, by patrzeć na ten album jako celebrację negatywności i spadania na dno. To bardziej ostrzeżenie przed pójściem w samozniszczenie, a w ujęciu osobistym – myślowy eksperyment Trenta, co by było, gdyby nie przelewał emocji w muzykę. A jestem pewien, że bez jego muzyki świat straciłby bardzo wiele.

Najlepsze utwory: Hurt, Closer, A Warm Place

Albumy przesłuchał i omówił dla Was Kamil „Wrathu” Kwiatkowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s