PREMIERA: GHOUL – INDYJSKI MINISERIAL GROZY

To już druga oryginalna indyjska propozycja od Netflixa obok Sacred Games, z którym jeszcze nie miałem przyjemności się zapoznać. 

Jako, że jest to miniserial, który jesteście w stanie pochłonąć w trzy godziny od razu zaznaczę, że nie jest to jakaś wielce rewolucyjna dla serialowych horrorów produkcja. Za to jako serial „egzotyczna ciekawostka” zdecydowanie jest wart waszej uwagi, szczególnie jeśli lubicie opowieści i legendy o rozmaitych demonach. Historia rozgrywa się w dystopijnej wersji przyszłości w Indiach, gdzie terroryzm stał się szeroko rozpowszechniony, a kraj jest w rozsypce. Rząd zajął zdecydowane stanowisko przeciwko powstaniu i powołał Narodowy Zespół Ochrony, by ograniczyć terroryzm. Ustanowiono także liczne ośrodki przetrzymywania w całym kraju, gdzie ludzie z antyrządową mentalnością są „rehabilitowani” w celu „oczyszczenia” ze swoich rewolucyjnych poglądów. Specjalna jednostka rządowa infiltruje podejrzaną kryjówkę terrorystyczną, udaje im się pojąć żywcem najbardziej przerażającego terrorystę Alego Saeeda, który zachowuje się podejrzanie i przed pojmaniem wyszeptuje niczym mantrę…

Im więcej silnych babek w horrorach i science-fiction tym lepiej!

Tego co wyszeptuje musicie się już sami dowiedzieć. Najważniejsze co musicie wiedzieć, to to, że w serialu mamy silną bohaterkę imieniem Nadia (Radhika Apte), która wydała swojego własnego ojca, reprezentującego wywrotowe poglądy. Rzeczywistość w której możesz wybrać zdradę najbliższej osoby, lub sam zostaniesz potraktowany jako zdrajca. A gdzie tu groza i tytułowy ghoul, zapytacie? Jeeeest i to zdecydowanie w samym centrum tej historii. Muszę, przyznać, że pierwszy epizod był nieco rozwleczony, i trochę za długo wprowadzał w samą historię, ale kolejne dwa to już krwawa jazda z ogranymi co prawda patentami, ale działającymi jak trzeba. Ghoul ma bowiem pewną zdolność, która zdecydowanie uatrakcyjnia seans.

Czy niebezpieczny terrorysta zawarł pakt z demonem?

Jest brutalnie, brudno i ciężko. Nikt nikomu nie ufa, akcja zdecydowanie przyspiesza w środkowym segmencie historii by eksplodować w ostatnim, zdecydowanie najlepszym. Lubię takie klaustrofobiczne, dziejące się w odciętych od świata miejscach opowieści. Podoba mi się fakt, że wykorzystano indyjską, charakterystyczną dla tamtejszego folkloru legendę o potworze. Jeśli więc chcecie poczuć przyjemny, egzotyczny acz nie zobowiązujący wielce do dalszych rozkmin, dreszczyk to odpalcie netflixowskiego Ghoula. Ocena to takie 7,5/10 z przewagą w stronę 8, bo jednak ostatni odcinek trzyma za jaja, a sama ostatnia scena sugeruje ciąg dalszy. Ode mnie tyle na dziś, do przeczytania next time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s