PRZEGLĄD ZRYTYCH ZESPOŁÓW #02: ISLANDIA (CZĘŚĆ 1)

Islandzki to piękny i intrygujący język…

…zawierający w sobie takie ładne słowa jak raðljóst (wystarczająca ilość światła do odnalezienia drogi), ljósmóðir (położna), víðsýni (panorama), gluggaveður (wietrzna pogoda) czy dragsúgur (wiatr wiejący przez okno). Już patrząc na piękno tych słów można się domyślić, że śpiewany islandzki to coś prawie nie z tego świata. A jednak. Islandia istnieje i znajduje się na granicy Oceanu Arktycznego i Oceanu Atlantyckiego na krańcu Europy Północnej. Piękne pejzaże, trudne warunki pogodowe i małe zaludnienie to zapewne jedne z czynników, jakie sprawiły, że muzyka pochodząca z tego nordyckiego kraju ma bardzo wyjątkowy klimat. To sprawia, że bardzo na miejscu są takie gatunki jak post rock i powolna, nastrojowa elektronika, folk i współczesna muzyka klasyczna, ale jak to na północy, pojawiają się również ekstremalne odmiany metalu i dla kontrastu optymistyczny pop. Niestety często polegają na angielskim, na szczęście są też tacy, którzy trwają przy śpiewaniu w ojczystym języku. Przy okazji omawiania kolejnych ciekawych wykonawców, poznacie również lepiej samą Islandię.

THE VINTAGE CARAVAN. Rockowa grupa z Álftanes zapoczątkowana w 2006 roku przez Óskara Logiego Ágústssona i Guðjóna Reynissona. Brzmią bardzo stonerowo, ale można u nich znaleźć też elementy innych odmian rocka – progresywnego, psychodelicznego, blues rocka i hard rocka. Óskar śpiewa po angielsku i wychodzi mu to dość przekonująco. To, czego można się z całą pewnością spodziewać po The Vintage Caravan, to energiczne riffy, znajome muzyczne rejony i pozytywna energia w sam raz na imprezę w bardziej gitarowych klimatach.

Grupa The Vintage Caravan odwiedzi nasz kraj dwukrotnie dzięki organizacji P.W. Events. Więcej szczegółów pod tym linkiem: https://pwevents.pl/events/the-vintage-caravan/137

SPRAWDŹ JEŚLI LUBISZ:  QUEENS OF THE STONE AGE, KYUSS, FU MANCHU

GUSGUS. Działają od 1995 roku i reprezentują muzykę elektroniczną, wykorzystującą także elementy trip hopu, house i techno. Ponoć zaczęło się od próby stworzenia wspólnego krótkometrażowego filmu, ale z braku środków porzucili kino i przerzucili się na muzykę, ale wciąż pamiętają o swoich początkach i z koncertów robią multimedialne wydarzenia. Ich twórczość powinna podejść fanom głównonurtowej elektroniki, ale też tej bardziej stonowanej. Co ciekawe, niegdyś w zespole była wokalistka islandzko-włoskiego pochodzenia Emilíana Torrini – co tylko potwierdza, że na niedużej Islandii wszyscy się znają.

SPRAWDŹ JEŚLI LUBISZ:  RÖYKSOPP, TRENTEMØLLER, GROOVE ARMADA

ALMYRKVI. To stosunkowo świeży (2013) atmosferyczno black metalowy projekt Garðara S. Jónssona, udzielającego się również w nieco bardziej radykalnej, czysto black metalowej Sinmarze (wcześniej Chao). Tematycznie porusza się wokół czarnych dziur, kosmosu i ciemności, tak dobrze znanej Islandczykom, ze względu na bliskość bieguna północnego. Almyrkvi, pomimo partii wypełnionych szybkimi blastami, jest bardzo powolne. Narastająca ciemność obejmuje słuchacza jeszcze zanim wejdzie growl, traktowany bardziej jako instrument, ponieważ nie wysuwa się aż tak bardzo na pierwszy plan. Jest skryty w cieniu, przytłumiony, dający więcej przestrzeni złożonym kompozycjom gitarowym.

SPRAWDŹ JEŚLI LUBISZ:  MGŁA, BURZUM, BATUSHKA

OF MONSTERS AND MEN. Łatwo zapomnieć, że są z Islandii – co przydarzyło się tak mnie, jak i Stanleyowi. Bo to w zasadzie bardzo zachodni indie popowy zespół, z refrenami idealnymi do wstawienia do reklamy, jednak ta Islandia wciąż w nich siedzi. Za wokale odpowiadają Nanna Bryndís Hilmarsdóttir i Ragnar þórhallsson. I ten damsko-męski dialog nadaje utworom odpowiedniego spektrum barw dźwięku. Podkłady są wesołe i radosne, porywające do tańca. Idealnie wpasowuje się to w filozofię Islandczyków, zahartowanych trudnymi warunkami atmosferycznymi i latami opresji ze strony Duńczyków (Islandia była duńską kolonią do 1944). I pozostaje mi zacytować Lesława Halińskiego, który doskonale to podsumował w biografii Björk (o której później) – „Islandczycy wyrośli na naród silny, odporny i szczęśliwy”. Być może dlatego i utwory Of Monsters and Men epatują, nieco wbrew nazwie, tak autentyczną radością.

SPRAWDŹ JEŚLI LUBISZ:  THE LUMINEERS, MUMFORD & SONS, FLORENCE + THE MACHINE

KIASMOS. To Islandzko-farerski projekt muzyczny tworzący eksperymentalną muzykę elektroniczną. W skład duetu wchodzą Ólafur Arnalds  i Janus Rasmussen z pobliskich Wysp Owczych. Poruszają się w obrębie gatunków electronica, IDM, techno, minimal techno i ambient. Zderzenie tychże z fortepianem Ólafura stanowi przyjemny kompromis między muzyką do tańczenia i do kontemplacji. Producenckie doświadczenie pochodzącego z Mosfellsbær Arnaldsa daje pewność, że soczysty bas wybrzmi dokładnie tak jak powinien.

SPRAWDŹ JEŚLI LUBISZ:  JON HOPKINS, MODESELEKTOR, DEADMAU5

KALEO. Choć pochodzą z islandzkiego miasta Mosfellsbær, nazwa pochodzi z dużo uboższego w głoski języka hawajskiego i oznacza „dźwięk”. Grają w większości spokojne, oparte na gitarze i wokalu piosenki podpadające pod indie i alternatywę. Śpiewem zajmują się wszyscy muzycy poza basistą. Ich muzyka jest szeroko wykorzystywana we współczesnych serialach. Orange Is the New Black, Lucyfer, Suits, Vinyl i Chirurdzy to tylko kilka pozycji z listy.

SPRAWDŹ JEŚLI LUBISZ:  NOTHING BUT THIEVES, 30 SECONDS TO MARS, ROYAL BLOOD

MÚM. Grupa powstała w 1997 roku. Szeroko pojęta elektronika stanowiąca świetne tło nie tylko do filmów, ale i codziennych czynności. Co ciekawe, utwór Ballad of the Broken Birdie Records został wykorzystany w filmie dokumentalnym o black metalu, Until the Light Takes Us, choć múm stanowi zupełne zaprzeczenie tego gatunku. Miłe dla ucha, elektroniczne, robiące użytek z samplingu, grane w niespiesznym tempie. Naprawdę warte uwagi, choć ta może podczas słuchania gdzieś ulecieć, ale może właśnie o to chodzi.

SPRAWDŹ JEŚLI LUBISZ:  MOGWAI, BOARDS OF CANADA, APHEX TWIN

SÓLSTAFIR. Działają od 1995 roku i jest to tak nordycki zespół, jak tylko można sobie wyobrazić. Prawdopodobnie najbardziej wartym uwagi albumem jest Ótta z 2014, na której tytuły utworów pochodzą od pór dnia, a sam tytuł to nieużywane już słowo określające porę między 3 a 6 rano. Są też Svartir Sandar (2011, Czarne piaski) z utworem Fjara (Plaża). Zaczynali od black metalu, ale ich twórczość przerodziła się w post metal / post rock, który najbardziej kojarzy mi się jednak z fińskim darkfolkowym Tenhi. Bo taki klimat się tu objawia: przepastne islandzkie plaże, strome fiordy powstałe przez zalanie żłobów i dolin polodowcowych, chłodny wiatr smagający policzki, słońce i księżyc wędrujące po niebie. I całe mnóstwo cudownie wybrzmiewającego języka islandzkiego.

Sólstafir wystąpi u nas tej jesieni dwukrotnie, dzięki organizacji Knock Out Productions. Więcej informacji pod tym linkiem: https://www.knockoutprod.net/pl/concert/detail/142

SPRAWDŹ JEŚLI LUBISZ:  ALCEST, TENHI, OPETH

SIGUR RÓS. Zespół ze stolicy Islandii, Reykjavíku. Czasem wokalista Jón Þór Birgisson śpiewa w wymyślonym, podobnym do islandzkiego języku, nadziejolandzkim. Innym razem zespół obywa się w ogóle bez wokalu, dotykając post rocka i ambientu, z obfitym użyciem smyczka na gitarze elektrycznej. Ale jakiej konwencji by się nie trzymali, zapewniają miłe, wszechogarniające doznania akustyczne. Ich nazwa oznacza „różę zwycięstwa”, a utwór o tej samej nazwie, z ich debiutanckiego albumu Von, był wykorzystywany przez niemiecki Rammstein jako intro na trasach z okresu Reise, Reise. Dość zaskakujące połączenie, bo twórczość Islandczyków jest zgoła inna – spokojna, uspokajająca, relaksująca. Po Von nagrali też m.in. bardzo ładne Ágætis byrjun (Dobry początek), Með suð í eyrum við spilum endalaust (Z brzęczeniem w uszach gramy bez końca) i Takk… (Dziękuję…). Swojego czasu pojawili się też gościnnie w Grze o Tron, wykonując mroczną wersję Deszczy Castamere, hymnu rodu Lannisterów. Takk... pojawiło się w brytyjskim serialu Kumple. A sam zespół ma na koncie film Heima (Dom) o serii darmowych, niezapowiedzianych koncertów, jakie dali na ojczystej ziemi latem 2006.
SPRAWDŹ JEŚLI LUBISZ:  M83, MAYBESHEWILL, GOD IS AN ASTRONAUT

BJÖRK. Zanim Björk Guðmundsdóttir (ur. 1965) rozpoczęła solową twórczość i zyskała popularność na całym świecie, próbowała swoich sił w islandzkich zespołach, nagrywając utwory jazzowe (z Trio Guðmundar Ingólfssonar), punk-rockowe (w zespole Tappi Tíkarrass), post punkowe (Kukl) i alternatywno-rockowe (The Sugarcubes), a jej pierwszy, niezwykle słodki i uroczy album został zatytułowany po prostu Björk (opublikowany w 1977 roku, miała 12 lat), kombinacja coverów zagranicznych piosenek przetłumaczonych na islandzki. Jednak dopiero odchodząc od ojczystego islandzkiego, udało jej się zyskać rozgłos na świecie, poczynając od najbliższej Wielkiej Brytanii. Pierwsza solowa płyta Debut nie była więc de facto debiutem, ale na pewno wyznaczyła nowy etap w karierze Islandki. Nagrywała kolejne artystycznie satysfakcjonujące, a przy tym dobrze się sprzedające albumy. Bardzo mocnym punktem w jej dyskografii jest album Post, zawierający tak dobrze kojarzone utwory jak Army of Me (w ostrzejszej wersji z gościnnym występem Skunk Anansie pojawiło się w filmie Sucker Punch), musicalowe It’s Oh So Quiet (cover Betty Hutton z 1951) czy I Miss You (ze specyficznym animowanym teledyskiem). Intrygująca jest również ścieżka dźwiękowa z musicalu Tańcząc w ciemnościach wydana jako album Selma Songs. Tytuł odnosi się do głównej bohaterki filmu von Triera, granej przez Björk, która bardzo mocno odczuła nieszczęście kobiety. W I’ve Seen It All pojawia się Thom Yorke z Radiohead. Piosenka została nominowana do Oscara, niestety duet musiał ustąpić Bobowi Dylanowi. Björk nagrywała kolejne albumy, mniej lub bardziej udane, coraz więcej eksperymentując z głosem i podkładami, które zawierały coraz więcej elektroniki, a mniej popu i gitar. W 2015 nagrała przepiękną Vulnicurę, co oznacza Lekarstwo na rany. I rzeczywiście jej głos jest bardzo kojący. Choć, jak pokazała nie raz i nie dwa w przeszłości, potrafi znacznie więcej. Dbanie o wizualną stronę całości pomaga zwielokrotnić doznania. Kreatywne przebrania, pomysłowe teledyski i wystawy na całym świecie – na przykład Björk Digital w 2017 roku w Poznaniu pozwalała m.in. na oglądanie wybranych teledysków w wirtualnej rzeczywistości z użyciem sprzętu VR. Warto jednak się zanurzyć w muzyce Björk nawet bez hełmu.

SPRAWDŹ JEŚLI LUBISZ: MASSIVE ATTACK, KATE BUSH, LYKKE LI

Zestawienie przygotował dla Was Kamil „Wrathu” Kwiatkowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s