NIE-RECENZJA: KLER, CZYLI W SUMIE NIEWAŻNE CO NAPISZESZ LUB POWIESZ

To nie jest recenzja filmu Kler. W sumie nie ma znaczenia, czy go już widziałem czy jeszcze nie. Nie ma też znaczenia co sądzę o warstwie technicznej, wizualnej, aktorstwie i tak dalej. Najnowszy film Smarzowskiego nie jest traktowany jak jakakolwiek produkcja, która pojawiła się w kinach na przestrzeni ostatnich miesięcy, a może nawet i lat. Ten tekst jest raczej próbą analizy zachowań internautów, którzy najzwyczajniej w świecie podzielili się na kilka obozów, które po prostu się ze sobą spierają. A sam Smarzowski zarówno zbiera laury jak i bęcki. Czyli psy szczekają, karawana jedzie dalej. Jest zabawnie, gdzieniegdzie absurdalnie, ale przede wszystkim toczy się dyskusja. Ważna dyskusja, z której można wyłuskać obraz mentalności naszych rodaków. 

Filmów tak polaryzujących publiczność było na przestrzeni ostatnich lat kilka na krzyż. Pamiętam, co się odwalało kiedy na ekranach kin zawitało Pokłosie Pasikowskiego. Wystarczyło włożyć przysłowiowy kij w mrowisko, by shitstormy były na porządku dziennym. Ta cała słowna bijatyka dzieje się także w przypadku Kleru, bowiem każdy chce dorzucić swoich kilka groszy do tematu „domu złego” jakim w tym przypadku jest kościół.

Są na świecie ludziska, dla których kościół=księża, są na świecie ludziska, którzy separują jedno od drugiego. Są ludziska, dla których ksiądz jest synonimem świętości i nietykalności, ale są też i ludziska, dla których są to tak samo grzeszni ludzie jak wszyscy inni. W tej chwili nie ma znaczenia w jakim gronie osób znajduję się ja i moja subiektywna opinia. Na jej kształt bowiem składają się osobiste odczucia, przeżycia, doświadczenia, jakie miałem obcując z instytucją i duchownymi. Bogobojni ludzie będą więc w Klerze widzieć paszkwil w każdej scenie i w każdym zdaniu, natomiast Ci, którzy stoją okoniem wobec wszelakich świątyń i wiary, będą widzieć w tym filmie rozrachunek z „pingwinami”, którzy swoją zbrodniczą działalnością pogrążają nasz kraj. Pamiętam, że kiedy pojawiły się pierwsze zapowiedzi Domu złego towarzyszyło mu hasło: Prawda? Nie ma takiej. Równie dobrze może ono posłużyć jako podsumowanie tego co ludzie zobaczą na ekranie. Jest to bowiem wizja reżysera, który, podobnie jak sam Gajos uważa, że nie jest to film skierowany przeciwko wierze chrześcijańskiej.

Widzowie jednak jego wizję zinterpretują po swojemu. Ktoś uzna, że film jest niepotrzebny, zbyt lajtowy, nie jadący po badzie i ukazujący ludzką twarz duchownych. Ktoś inny powie, że film jest bluźnierczy, no bo jak to tak, pokazywać duchownych jako osoby grzeszne, dające się zwieść na pokuszenie. Nie jest istotne czy film pokazuje bohaterów jako skorumpowanych, ze skłonnościami do alkoholu, kobiet etc. Istotna jest reakcja, indywidualny odbiór filmu, który sprawi, że każdy oceni go na swój sposób. Banał? Oczywiście, że tak, rzecz w tym, że nie do wszystkich filmów przykładamy taką miarę, bowiem nie we wszystkich fabułach tak mocno uderza się w temat zahaczający o jedną z najbardziej indywidualnych kwestii naszego życia: w wiarę. Bowiem dla najgłośniej protestujących, ten film po prostu podważa wiarę katolicką, podważając „czystość” kościoła. Inni natomiast oddychają z ulgą widząc, że reżyser pokazał… ludzi. Tak, księża to po prostu ludzie, tacy jak wszyscy inni i naprawdę miło by było, by ludzie przestali reagować zawałem serca na to, że jakiegoś duchownego „przyłapano” z petem. Mamy to do siebie, że lubimy oceniać innych, ba, nawet linczować, dokonywać samosądów i tak dalej. Wydaje mi się, że film Smarzowskiego jest po prostu bezpieczny, a widzowie dobudowują wokół niego rozmaite teorie i legendy, przez co staje się co chwilę albo „skrajnie niebezpieczny”, albo „wybitnie piętnujący”. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Moim skromnym zdaniem nie ma więc większego znaczenia jak film ocenią krytycy. Bycie neutralnym w przypadku tego filmu jest cholernie trudne do osiągnięcia, bowiem jeśli recenzent skupi się na warstwie wizualnej, aktorstwie, montażu, muzyce, scenariuszu, czymkolwiek innym to czy tak na dobrą sprawę namów na wybranie się do kina kogokolwiek? Wydaje mi się, że nie, tutaj zdecydowanie bardziej działają protesty, obrzucanie twórców błotem, a z drugiej strony wydarzenia namawiające do masowego udziału w seansach. A my jako gatunek, mając naturę działania w stadzie, chętnie się do takich akcji przyłączamy. Nieważne na ilu płaszczyznach zechciałbym dokonać demontażu Kleru, wszystko rozbije się i tak o osobisty moralny osąd bohaterów i tego czy widz ich rozgrzeszy, czy też nie, czy uzna, że korzenie ich zachowań sięgające przecież rozmaitych wydarzeń mają nokautującą moc czy też nie. Dlatego też nie podejmuję się recenzji jako takiej. Ale też jednocześnie namawiam na to by, Ci którzy się jeszcze wahają poszli do kina. Idąc do kina wyłapiecie reakcje innych osób, no i przede wszystkim przyłapiecie na reakcjach samych siebie. Ode mnie tyle na dziś i do przeczytania next time!

One comment

  1. Witam, na filmie byłam, film bardzo statyczny, mało akcji, temat znany z telewizji, dokładne odzwierciedlenie tego co mówi się na ten temat w telewizji. Upajałam się grą aktorów, każdym ich gestem, oglądałam czy są dobrze ogoleni, wycięci itp. Tylko to mnie zachwycało podczas tego filmu, temat znany i oklepany. Ponadto jak było brak skruchy ze strony księży w tej sprawie tak nadal jest jej brak.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s