PREMIERA: ŚLEPNĄC OD ŚWIATEŁ, CZYLI SAMOTNOŚĆ W WIELKIM MIEŚCIE

Ślepnąc od świateł to adaptacja powieści Jakuba Żulczyka, która dnia dzisiejszego ma premierę na HBO, którego jest zresztą oryginalną produkcją. Nie zmierzam w swojej recenzji odwoływać się do treści książki, serial traktuję zupełnie autonomicznie, bowiem jak zwykle zresztą, wychodzę z założenia, że pewnych rzeczy po prostu nie da się idealnie przełożyć na język filmowy. Nie znajdziecie więc w tym tekście żadnych odniesień do prozy, oceniam tylko to co dane mi było zobaczyć. A jest o czym pisać i będzie o czym rozmawiać. 

W rolę głównego bohatera Kuby, wciela się tutaj Kamil Nożyński, który jest absolutnym debiutantem. Ten facet „znikąd” musi dźwigać całą fabułę i dotrzymywać kroku takim nazwiskom jak Chabior, Więckiewicz, Frycz czy Pazura. I od razu zaznaczę, że Kuba to postać magnetyczna i enigmatyczna, często zachowująca się dość mechanicznie, szczególnie kiedy dochodzi do spotkania z typami spod ciemnej gwiazdy. Kuba jest bowiem dilerem, który dostarcza wysokiej próby narkotyków nie tylko politykom, celebrytom, artystom, ale także wszelakiej maści gangsterom. On nie pracuje, on zarabia pieniądze, jest nieustępliwy i szanowany we wszelakich środowiskach. Jest też cholernie zmęczony dotychczasowym trybem życia i pragnie w końcu odciąć się od Warszawy, wyjechać z miasta, które uważa za zepsute do szpiku kości. W jednej malowniczej scenie wręcz modli się do Boga by zatopił wszystko co go otacza. Czy jednak będzie mu dane uciec, odpocząć, zacząć na nowo… Zapewne obejrzeliście wystarczająco dużo filmów i seriali o tematyce narkotykowej i wiecie, że kiedy wejdzie się do takiego bagna to wyjść z niego można najczęściej nogami do przodu…

Jeśli historia sama w sobie nie wydaje Wam się zbyt wciągająca to, wierzcie mi, jest na co patrzeć, czego słuchać i czym się zachwycać. Kolorystka, ujęcia, montaż, dbałość o detale i muzyka to składowe, które sprawiają, że Ślepnąc od świateł stoi na bardzo wysokim poziomie realizacyjnym. Dałem się porwać już na samym początku pierwszego epizodu kiedy rozbrzmiało Boskie Buenos Maanamu, poczułem ciarki kiedy na koniec poleciał Art 258 Pro8l3mu. Jedyne co może widza rozpraszać to dość mozolne budowanie świata przedstawionego, choć dość abstrakcyjne przebitki zdecydowanie podnosiły mi ciśnienie. Zdecydowanie nie jest to produkcja, którą można sobie oglądać niezobowiązująco, radzę się skupić na szczegółach, dialogach, języku jakim posługują się bohaterowie (widać sporo zaczerpnięć z mowy internetowej, jest dość młodzieżowo, często także w ustach wiekowych bohaterów). Nie każdemu też może spodobać się lekka anemiczność zachowania Kuby, ale mi akurat taki chłód bardzo odpowiada, choć nie zdziwię się jeśli pojawią się zarzuty o lekką sztuczność i nienaturalność, kwestia indywidualnego odbioru postaci.

Podsumowując, Ślepnąc od świateł to serial, który ma potencjał by porozstawiać wszystkie Rojsty, Pułapki czy inne głośne produkcje ostatnich miesięcy, po przysłowiowych kątach. Na jesień serial jak znalazł, szczególnie, że klimat ma wręcz ołowianie ciężki, zagrany jest świetnie, wygląda wybornie i po prostu ma w sobie „to coś”. Także bierzcie się za niego, na HBO GO jest już dostępny calusieńki, więc możecie go połknąć w jakiś wolny weekend. Ode mnie tyle na dziś, do przeczytania next time!

9/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s