RANKING: FILMY O HARRYM POTTERZE!

Dziś moja druga połówka ma urodziny! Już jakiś czas temu przygotowała swój ranking ulubionych filmów z potterowskiego uniwersum i dzieli się nim z Wami z okazji nadchodzącej premiery Zbrodni Grindelwalda! A już jutro konkurs dla kinomaniaków-potteromaniaków! Także nie śledźcie uważnie fanpage i bloga! A teraz zapraszam do wpisu Agrafki! 


Harry Potter. Kilka książek, na podstawie, których powstały filmy. Niby nic wielkiego, przecież, co chwilę dochodzi do takich sytuacji. Dlatego, jeśli tak jest… To, co Potter ma w sobie, że tylu ludzi go lubi, uwielbia, czy kocha? Co ma w sobie takiego, że powstają opowiadania (fan fiction), rysunki, czy obrazy (fanarty) lub po prostu odbywają się spotkania, zloty, a fani potrafią rozmawiać o tej serii godzinami? Przecież to tylko Potter.

Ja swoją historię z tą wyjątkową dla mnie serią rozpoczęłam w wieku 11 lat (aż dziw, że listu od sowy nie dostałam). Wróciłam do domu z wakacji, a mama wręczyła mi w prezencie pierwszą część. Zakochałam się w niej od pierwszych słów. Potem przyszedł czas na kolejne książki, filmy, obecność na premierach o północy i łzy na sam koniec serii. Co roku wracam do czytania i oglądania, a za każdym razem widzę nie tylko historię, którą uwielbiam, lecz także filmowe błędy, czy też niezgodności filmów z książkami. Znajomi czasem się zastanawiają jak można uwielbiać coś takiego, przecież to historia na raz i koniec, mocno niedopracowana, ile tam nie pasuje, itp… Trochę racji w tym jest, w końcu Rowling to nie Tolkien. Ilość uczniów, konstrukcja Hogwartu, czy też daty i liczby, które nie zawsze się zgadzają. Ale coś magicznego w tej opowieści jest.

No dobra, ale czy stworzyć własną listę TOP 8 filmów? TOP 7 książek? To nie problem. W swoim Potterowskim uwielbieniu jestem dość krytyczna. Widzę te błędy, niedociągnięcia, to, co złe, ale też to, co dobre. A tego dobrego jest wiele. Zastanawialiście się kiedyś, co tak naprawdę dał wam Potter? Co wniósł do waszego życia? Bo do mojego wiele. Już samych znajomości i godzinnych rozmów jest wiele, a co dopiero nauki na całe życie. Przyjaźń, miłość, odwaga i poświęcenie. Lecz, co z tą krytyką? Cały czas o superlatywach, a o tym, co złe mało. Ok, nie ma sprawy. Przed wami moje TOP 8 filmów o Harrym Potterze.

8.HARRY POTTER I KOMNATA TAJEMNIC (2002, reż. Chris Columbus). Szczerze, z ręką na sercu – nie lubię i książki, i filmu. Tak, mieli mało czasu na nakręcenie. Nie zmienia to faktu, że ta część mnie męczy. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Ok, uwielbiam Gilderoya Lockharta i Toma Riddle’a. Ale reszta… No nie. Brakuje mi pokazania rocznicy śmierci Prawie Bezgłowego Nicka i bójki Pana Weasleya z Lucjuszem Malfoyem. Może to polepszyłoby moje zdanie na temat Komnaty Tajemnic. Nawet ciężko mi pisać o błędach, jeśli jestem negatywnie nastawiona do tej części. Zastanawiam się, czy aż tyle było zmian na potrzeby filmu? Trochę w to wątpię. Komnata Tajemnic prawdopodobnie jest drugą najwierniej oddaną książką w filmie.

7.HARRY POTTER I KAMIEŃ FILOZOFICZNY (2001, reż. Chris Columbus). Pierwsza ekranizacja Harry’ego Pottera. Jest to tak… Poprawna część, że nie wiem, czy ją lubię, czy nie. Wiem, że ona ma na celu wprowadzić nas w ten świat, pokazać nam wszystko i w ogóle. Ale… Sama nie wiem. Identyczne podejście mam do książki. Przyjemny, dobry film, jest Quidditch, co jest dla mnie na plus. Wielu zastrzeżeń tutaj nie mam. Bo, jak przyczepić się do czegoś, co jest jedną z najwierniej oddanych książek? To, że nie pokazano wędrówki z Hagridem na początku historii, czy wizyty u Madame Malkin to nie jest super ważne. Nie zmienia to historii, jak w przypadku Zakonu Feniksa czy Księcia Półkrwi. Po prostu jest to poprawne. I można uznać to za coś dobrego. Mogę, więc uznać, że nawet lubię ten film, w końcu jest on początkiem wszystkiego.

6.HARRY POTTER I ZAKON FENIKSA (2007, reż. David Yates). Można pozostawić to bez komentarza? Ciężko mi pisać na temat piątej części. Książkę uwielbiam i mimo pominięcia 3/4 treści, film też lubię. Ogląda się fajnie, jeżeli nie ma się świadomości, czego w nim nie ma. Zacznę tak… Gwardia Dumbledore’a jest bardzo dobra, dobrze pokazane ich „zakazane” lekcje, Umbridge genialna, a Imelda Staunton, która odgrywała rolę Dolores zrobiła to perfekcyjnie. Scena z fajerwerkami i ucieczką Weasleyów ze szkoły jest efektownie pokazana, ale brakuje mi wymiany zdań z Umbridge i kradzieżą mioteł za pomocą Accio. Testrale są dobrze zekranizowane i Graup. Natomiast… No właśnie. Gdzie jest Quidditch i bijatyka Harry’ego, George’a z Malfoyem? Gdzie Angelina Johnson, jako kapitan drużyny? Gdzie Hermiona i Ron, jako prefekci? Ten wątek akurat mocno wpływał na stan Harry’ego, co powinno być w filmie. Same poszukiwania w Ministerstwie Magii, gdzie to jest? Gdzie są mózgi i te wszystkie drzwi? Trochę słabo. Jednak Zakon Feniksa, jako jedyny z filmów ma coś, co jest według mnie lepsze niż w książce. Walka Dumbledore’a z Voldemortem w Ministerstwie Magii. Jest tak mocno efektowna, tak dobrze zrobiona. Wolę ją oglądać, niż czytać, szczerze mówiąc. Mocno źle zekranizowane, ale mimo to lubię.

5.HARRY POTTER I KSIĄŻĘ PÓŁKRWI (2009, reż. David Yates). Kolejny film z serii „uwielbiam go przez okres dojrzewania” iza eliksir szczęścia. Harry pod wpływem felixa jest cudowny, szczególnie, jak udaje pająka. Lavender i Ron, para słodka, aż do… No właśnie. Trochę więcej Quidditcha, co jest na plus. Lubię tę część, ale. No właśnie, ALE. Gdzie są wspomnienia o Tomie Riddle’u? Gdzie jest całe wytłumaczenie zachowania i historii tej postaci? Przecież to jest najważniejszy punkt całej książki, jak nie sagi! Bardzo boli ta kwestia. Brak kochanej Nimfadory Tonks i tego, jak się wszyscy martwili o nią i próbowali się dowiedzieć, co się dzieje. Walka Zakonu i uczniów ze Śmierciożercami na korytarzach Hogwartu, gdzie Bill Weasley został zaatakowany przez Fenrira Greybacka, a nie w Insygniach Śmierci, jak to mówi film. I niestety, brak pogrzebu Dumbledore’a. Nie rozumiem, dlaczego nie zostało to pokazane. Mocny fragment książki, gdzie na pewno wielu z was łza zakręciła się w oku. Patrząc na całość filmu to mocno rażące są te błędy. Ta część jest, według mnie najgorzej zekranizowaną częścią zaraz po Zakonie Feniksa. Ale, jak już wspomniałam wcześniej. Lubię ją za ten „okres dojrzewania”.

4.HARRY POTTER I INSYGNIA ŚMIERCI: CZĘŚĆ I (2010, reż. David Yates). Szczerze mówiąc, nie jestem fanką tej części. Jakaś taka mdła trochę jest. Ale filmem jest w miarę dobrym. Wesele Billa i Fleur jest piękne, aczkolwiek – mało, mało, mało. Przeszkadza mi przedstawienie się Billa Harry’emu. Przecież oni się poznali w Czarze Ognia! Drugą sprawą jest… Śmierciożercy nie potrafili latać, używali do tego mioteł. Jedynym Śmierciożercą, który potrafił latać sam z siebie jest Voldemort, no halo! Jest dużo błędów w porównaniu z książką. Voldemort, jako słowo tabu, rozszczepienie Rona, akcja z Grindenwaldem, przerywane pocałunki, czy zabandażowanie ucha George’a. Źle mi z tym, że jest to pozmieniane, albo pominięte. Lecz najważniejszą rzeczą, jakiej nie pokazali w filmie to Potterwarta. Audycja radiowa, która była przeciwna Voldemortowi, żarty bliźniaków i Lee Jordana, jak tego mocno brakuje! Nie jest to film zły, ale pewne rzeczy bym dodała do niego. Najmocniejszym punktem dla mnie na plus jest scena Bellatrix z Hermioną. Z moich informacji (mogę się mylić) wynika, że ta scena była przez Helenę Bonham Carter i Emmę Watson improwizowana w pewnej części. Mocna i dla mnie dobra scena, mimo, że nie było w niej użycia klątwy Cruciatus, jak miało to miejsce w książce. Nie mówię, że jest to zły film, lecz nie należy do moich ulubionych.

3.HARRY POTTER I WIĘZIEŃ AZKABANU (2004, reż. Alfonso Cuarón). Zawsze słyszę: dlaczego tak nisko go oceniasz, przecież to najlepszy film! To fakt, jest to najlepiej przedstawiona książka, gdzie również książkę bardzo lubię. Pierwsza tak mrocznie nakręcona część w porównaniu z poprzednimi dwoma i pierwsza część, w której Harry nie mierzy się z Voldemortem. Film jest dobrze i przyjemnie zrobiony, a błędy w nim… Nie są tak mocno rażące. Coś się nie pojawiło w filmie? Coś było w filmie, a w książce nie? Porównując z następnymi zekranizowanymi częściami to w Więźniu Azkabanu nie ma się, do czego przyczepić. Jedną rzeczą, jaka mi przeszkadza jest sytuacja Hogsmeade – Hogwart. Harry’emu w filmie nie spada peleryna-niewidka z głowy, natomiast w książce tak, co jest zabawną sytuacją patrząc na reakcję młodego Malfoy’a. Sir Cadogan, ojejku kocham gościa. Jest tak denerwujący, irytujący, żal, że w filmie jest go tak mało. Brakuje również meczów Quidditcha nie tylko w tej części, ale w następnych również. Patrząc na całość filmu największym błędem, najbardziej uderzającym jest ten na samym początku filmu. Lumos Maxima? Serio? Niepełnoletni czarodziej, poza szkołą oświetla sobie książkę zaklęciem, co jest absolutnie zakazane? Boli mnie to. Ale ekranizacja, jak najbardziej na plus. Alfonso Cuarón dobrze odrobił lekcje.

2.HARRY POTTER I CZARA OGNIA (2005, reż. Mike Newell). Tak, wiem. Słaby film, często to słyszę. Ale… Ten etap dojrzewania, relacji między płcią żeńską, a męską, te kłótnie i spory, których sami doświadczaliśmy. Ach, to dorastanie. I ta muzyka, ten bal, ta cała otoczka! Aż chciałoby się pójść na taki bal. Czego brakuje? Oczywiście, w pierwszej kolejności Ludo Bagmana! Pozytywny, zakręcony człowiek Ministerstwa Magii. To on prowadził Mistrzostwa Świata i był jednym z organizatorów. Z jego wątkiem łączy się pominięta sytuacja z bliźniakami, którzy mieli swoją małą tajemnicę i przez całą książkę się zastanawiałam, co oni kombinują i kogo „zastraszają”. Świetny wątek, ale… Gdzie jest Mrużka? Gdzie jest Zgredek? Gdzie są skrzaty domowe i kuchnia Hogwartu? Przecież połaskotanie gruszki na obrazie było rzeczą niesamowitą. Sama kuchnia była cudowna. Dlaczego to zostało pominięte? Przybycie Weasleyów do domu Dursleyów, poczęstowanie Dudziaczka gigantojęzycznym toffi, Syriusz w Hogsmeade… Można wymieniać i wymieniać… Ale przede wszystkim, gdzie jest zmierzenie się Harry’ego z boginem, sfinksem, akromantulą i sklątką tylnowybuchową w labiryncie podczas trzeciego zadania? Książka okrojona na potrzeby filmu… Wiem, że cała ekipa filmowa chciała zrobić film dwuczęściowy, a wytwórnia się nie zgodziła, ale za dużo pominięte. Nie mniej jednak – uwielbiam przez samo pokazanie okresu dojrzewania i Balu Bożonarodzeniowego.

1.HARRY POTTER I INSYGNIA ŚMIERCI: CZĘŚĆ II (2011, reż. David Yates). Co tu dużo mówić? Książka prawie, że przelana na film… PRAWIE! Bitwa o Hogwart miłością moją, a ładunek emocjonalny zaserwowany przez samą Rowling w powieści bardzo mocny. Te kilka osób, z którymi trzeba było się pożegnać, za które sama autorka nas przeprasza od kilku lat. Jest to moja ulubiona część to fakt, lecz wielu wątków mi tutaj brakuje, lub są tam, gdzie w książce były gdzie indziej. Sama scena walki Harry’ego z Voldemortem, która odbyła się „na osobności”, a nie w Wielkiej Sali przy wszystkich. Dość słabe i odnoszące się po części do pojedynku między nimi z Czary Ognia. Kolejną rzeczą jest niewykorzystanie Czarnej Różdżki przez Harry’ego do naprawienia swojej po rozmowie z portretem Dumbledore’a, czego też mi brakuje bardzo. Błędy typu Katie Bell i Cho Chang są absolwentkami szkoły, a nie uczennicami, śmierć Snape’a odbywa się w hangarze dla łodzi, a nie we Wrzeszczącej Chacie lub to, że Voldemort rozkazuje Narcyzie sprawdzić, czy Harry żyje (książka), a w filmie robi to, jakby z własnej woli są błędami mało rażącymi. Najbardziej jednak przeszkadza mi brak postaci w Bitwie o Hogwart: skrzaty domowe, centaury, gargulce, trolle, Graup, testrale i hipogryf. Wiem, że prawdopodobnie byłoby to kosztowne i wymagało o wiele więcej pracy, ale dodałoby to filmowi więcej magii tego świata. Nie mniej jednak Insygnia Śmierci są moją ulubioną częścią i to się nie zmieni.

Długo zastanawiałam się, jak stworzyć ten wpis lub czy w ogóle go tworzyć. Kilka razy zaczynałam od początku, edytowałam, kasowałam i wszystko od nowa. Podziwiam tych, którzy potrafią tworzyć wpisy i mieć własnego bloga, szacun. Kocham historię o Chłopcu, który przeżył. Mam „małą” kolekcję w domu, tatuaż z Insygniami. Ale nie jestem ślepo zapatrzonym fanem. Widzę błędy, staram się niekiedy wyjaśniać niewyjaśnione. Zagadka patronusów, testrali, czy samych teorii fanowskich jest tematem ciekawym i wartym uwagi, jeśli się mocniej, niż lubi Pottera. Tak, jak na początku pisałam – Rowling to nie Tolkien. Jest wiele nieścisłości w tej historii, ale ma coś w sobie. I będę kochać ją jeszcze długo, może nawet do końca życia.

Nie chciałam pisać eseju, lub nawet jakieś długiej pracy na temat błędów w Potterze, gdyż jest ich znacznie więcej. Czy wy widzicie jakieś, o których nie napisałam lub nawet sama nie wiem? Zastanówcie się nad tym. I pamiętajcie. Prawdziwy fan widzi nie tylko pozytywy, ale też negatywy, akceptuje je, wyjaśnia i mimo tego, nadal jest fanem tego, co uwielbia. /Agrafka

One comment

  1. U mnie ten ranking wyglądałby tak:
    8 – Zakon Feniksa
    7 – Kamień filozoficzny
    6 – Komnata Tajemnic
    5 – Więzień Azkabanu
    3 – Czara Ognia i Książę Półkrwi (nie umiem wybrać)
    2 – Insygnia Śmierci 1
    1 – Insygnia Śmierci 2

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s