RECENZJA: THE WALKING DEAD – SEZON 9, ODCINEK 8. SZEPTACZE WCHODZĄ DO AKCJI!

Ci którzy wieścili TWD rychły koniec po zniknięciu Ricka Gimesa raczej nie są zadowoleni z większości komentarzy pod nowymi docinkami. Odzew jest bowiem bardzo pozytywny, mówi się, że dzięki nowej showrunnerce, Angeli Kang Żywe trupy stały się bardziej angażujące niż przez sezony 7 i 8. Rozwleczone All Out War rzeczywiście nijak ma się do przeskoków w czasie, dynamiki i tajemnic jakie serwuje nam sezon numer 9. Najwięksi malkontenci zapewne już dawno skreślili zombie telenowelę, muszę więc stanąć w obronie TWD i napisać dobitnie: NIESŁUSZNIE. 

Ostatni odcinek przed przerwą do lutego zdecydowanie trzymał w napięciu i bez owijania w bawełnę wyjaśnił widzom, że nowy wróg się nie patyczkuje i ma znacznie bardziej chore poglądy na życie po zombie apokalipsie niż Negan i jego wesoła ekipa Zbawców. O ile Negan poszukiwał taniej siły roboczej i jednoczył wokół siebie osoby, chcące go wychwalać pod niebiosa, o tyle nowy wróg ma na uwadze jedynie naruszenie ich własnego terenu. Rzecz w tym, że odcinek Evolution kumuluje wszystkie zagrożenia jakie mogą dotknąć naszych milusińskich. Dopiero po przerwie świąteczno-noworocznej dowiemy się co tak właściwie wydarzyło się pomiędzy Alexandrią i Wzgórzem (zapewne też trochę Królestwem) dzięki retrospekcjom. Dopiero po Nowym roku przyjdzie nam zobaczyć gwiżdżącego Negana, który zdecydowanie zatęsknił za posiadaniem broni. No i przede wszystkim, dopiero po przerwie dowiemy się kim tak na dobrą sprawę są komiksowi Szeptacze, czyli osobnicy ukrywający się między nieumarłymi i w pewnym sensie kontrolujący ich. Są więc aż trzy intrygujące cliffhangery, które sprawiają, że zacieram rączki na luty.

Tyle jeśli o przyszłość serialu chodzi, skupmy się więc na tym co było nam dane zobaczyć w ostatnich epizodach. Odnotowuję znacznie gęstszą, bardziej klaustrofobiczną aurę, stopniowanie informacji wynikające z sześcioletniego przeskoku w czasie, świeże relacje między bohaterami i przede wszystkim brak rozczulania się nad nieobecnością Ricka i Maggie (co miało zostać pokazane i powiedziane na ich temat w epizodzie numer 6 i 7 miało swoją klasę, nie zmuszało nas do smucenia się). Charakteru nabrał odrobinę bardziej Daryl odkąd u jego boku pojawił się czworonożny przyjaciel. Stwardniały takie postacie jak Gabriel czy nawet Eugene, które przecież jeszcze jakiś czas temu chcieliśmy odstrzelić (nie, nie lubię shipu między Gabrielem a Rositą, choć domyślam się do czego to zmierza). Do mającej całkiem sporo do powiedzenia Judith musiałem się przyzwyczaić, podobnie jak do nowej, barwnej grupki bohaterów (mamy głuchoniemą postać!). Nie ma się poczucia wrzucania nowych postaci na siłę, nie jawią się też jako osoby do szybkiego ukatrupienia. Czy kogoś mi brakuje? Zdecydowanie Dwighta, który mógłby się w dziewiątym sezonie pojawić.

Co do uśmiercenia Jezusa… Dla mnie to jest bardzo symboliczne, a jego zniknięcie będzie bardzo istotne dla dalszej fabuły. Po pierwsze: Aaron będzie chciał odwetu, po drugie Tara (kto by się spodziewał!?) przejmie władzę na Wzgórzu. Widzowie swego czasu mieli dość sporo wątpliwości co do jej wartości w serialu, natomiast ja bardzo jej charakter polubiłem, szczególnie po stracie Dennise. A sama postać Jezusa była rewelacyjna, choć nieco marnowana w okolicach All Out War. Jego zgon to sygnał, że z Szeptaczami nie ma żartów, że są to „stworzenia” nieprzewidywalne, które z pewnością przetrzebią szeregi bohaterów (kto czytał komiks ten wie). Chciałem też napomknąć o wątku Henry’ego, który wydał mi się na początku doklejony na siłę, lecz w ostatecznym rozrachunku pokazuje, że Ci młodzi imprezowi osobnicy nie są dobrze wydedukowani w temacie sztywnych. Picie alkoholu? Turniej w rzutki do ruchomego celu? Dobrze, że Daryl się będzie kręcić w okolicy, może przetrzebi młodym skórę. Ach, no i w sumie fajnie, że Enid się już pogodziła z odejściem Carla. Choć jej chłopak jawi mi się jako kolejna ofiara Szeptaczy…

Podsumowując: sezon 9A to kawał dobrego serialu, w który wiele osób straciło wiarę. Jeśli poziom 9B utrzyma się po nowym roku, to śmiało będę mógł wystawić bardzo wysoką notę. Póki co mocne 8/10 i do przeczytania next time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s