RECENZJA: CAM, CZYLI INTRYGUJĄCY THRILLER W KLIMACIE BLACK MIRROR

Do straszenia technologią przyzwyczailiśmy się już dzięki kultowemu Black Mirror, swego czasu nielichego zamieszania narobiły filmy takie jak Ona, Ex Machina czy bardziej rozrywkowe Hardcore Henry lub złowieszcze w swej wymowie UpgradeCAM świetnie wpisuje się w ten trend nie będąc może najbardziej oryginalnym thrillerem w tech-konwencji. Oferuje nam w sumie półtorej godziny całkiem niezłej łamigłówki wyrazistą, serialową obsadą. 

Alice (Madeline Brewer znana z Orange is the New Black Opowieści podręcznej) zdobywa coraz większą popularność w sieci. Pod pseudonimem Lola występuje na kamerkach internetowym oferując spragnionym wrażeń mężczyznom nie tylko swoje towarzystwo, ale też nieco perwersyjnej, erotycznej rozrywki. Za donacje jest w stanie pokazać trochę swojego ciałka, użyć erotycznej zabawki, czy poświntuszyć przez komunikator. Zależy jej by trafić do rankingu pięćdziesięciu najbardziej rozpoznawalnych lasek w tej „branży”. Prywatnie jest raczej zwyczajną dziewczyną, zazwyczaj sympatyczną i rodzinną. Po pewnej mocno wyczerpującej ją imprezie na kamerce internetowej budzi się i stwierdza z przerażeniem, że ktoś zhakował jej konto, a dziewczyna, która figluje z widzami na jej kanale jest właściwie jej klonem. Bohaterka próbuje zgłosić się do obsługi technicznej strony, lecz jej prośby zostają olane. Kiedy zgłasza się na policję mówiąc, że ktoś ukradł jej tożsamość zostaje skwitowana pobłażliwymi komentarzami i erotycznymi podtekstami. Alice musi więc na własną rękę przeprowadzić dochodzenie i dowiedzieć się co się tak właściwie wydarzyło.

Widz zostaje więc wciągnięty w całkiem fajnie nakreśloną intrygę, choć zdecydowanie musi przymknąć oczy na pewne nieścisłości i nienaturalne zachowania bohaterów. Szczególnie końcówka może budzić wątpliwości choć na moje oko chciano tutaj mocno zagrać pod Black Mirror i zrobić woltę fabularną, nad którą głowić się można jeszcze długo po seansie. Zaznaczę to wyraźnie: CAM to nie jest horror, choć na portalach filmowych możecie znaleźć taki przypis gatunkowy. Owszem, jest tu kilka scen w konwencji slashera, jest sporo napięcia, trochę brudu i dużo niewiadomych, lecz zdecydowanie jest to technologiczny thriller, w mirrorowym klimacie. Bardzo podoba mi się tutaj neonowa, krzykliwa, jaskrawa kolorystyka, niby jest słodko-pierdząco, uroczo i tandetnie erotycznie, ale pod warstwą brokatu kryje się ten cały stający w gardle techno terror. Całe przedstawienie Brewer trzyma na swoich barkach w bardzo skuteczny sposób, jej Alice jest, jak wspomniałem po prostu zwyczajną dziewczyną, Lola jest kociakiem, a klon jeszcze bardziej wyuzdaną Loli wersją.

Witajcie w świecie, w którym blokada konta w sieci może doprowadzić do całkowitego załamania się czyjegoś życia. W którym możemy się obudzić „przejęci” przez sieć i pozbawieni jakiejkolwiek kontroli nad naszymi danymi, charakterem, wszystkim co pozostawiliśmy w internecie. CAM może i nie stanie się dziełem, które będzie wymieniane obok filmów wspomnianych we wstępie, ale swoją cegiełkę do gatunku niewątpliwie dokłada i warto go zobaczyć. Dałbym w sumie 7/10, ale za kilka motywów i różowy paralizator podbijam do ósemki. Ciekawe czym jeszcze w tym temacie nas Netflix uraczy…? I czy świąteczny odcinek Black Mirror się jednak ukaże?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s