TOP 10 STANLEYA: Najbardziej zryte filmy z roku 1989!

Na świat przyszedłem dokładnie 1-go grudnia 1989 roku. Także dziś są moje 29 urodziny i z tej okazji przygotowałem dla Was ranking najbardziej zrytych moim zdaniem filmów, które miały premierę właśnie w tym roku. Są tu i absurdalne, dziwaczne komedie, są horrory, czy science-fiction i tylko nie ma tych najbardziej znanych produkcji co się w topce mogły znaleźć (Powrót do przyszłości IIPogromcy duchów II, Bogowie muszą być szaleni II itp.). Zapraszam do czytania! Które z nich oglądaliście? 

W KRZYWYM ZWIERCIADLE: WITAJ ŚWIĘTY MIKOŁAJU (Christmas Vacation, reż. Jeremiah S. Chechik). To dzieło jest w sumie najbardziej znane z tej listy. Święta u Griswoldów nie mogły być normalne, krzywe zwierciadło wręcz pęka tutaj od nadmiaru sytuacji, które nie powinny mieć miejsca. Szkoda, że nie ma w naszym kraju aż takiego kultu tej serii jak Kevina. Kto jeszcze nie widział niech w święta nadrobi!

KUCHARZ, ZŁODZIEJ, JEGO ŻONA I JEJ KOCHANEK (The Cook the Thief His Wife & Her Lover, reż. Peter Greenaway). Filmy Greenawaya mają wyjątkowy klimat i przypominają bardziej poruszające się obrazy niż filmy. W tym pełnym czarnego humoru przedstawieniu zobaczycie tak rewelacyjnych aktorów jak Michael Gambon czy Hellen Mirren, a fabuła kręci się wokół bardzo wyrafinowanej, smakowitej zemsty na tytułowym kochanku. Lubicie wątki kanibalistyczne? Obejrzyjcie ten film!

SMĘTARZ DLA ZWIERZAKÓW (Pet Sematary, reż. Mary Lambert). Adaptacja powieści Stephena Kinga, która doczeka się w przyszłym roku rimejku. Zapewne nieraz oglądaliście już produkcje o nekromancji, także wiecie, że rzadko kończy się ona dobrze. Co jest martwe powinno pozostać martwe, bowiem zaświaty zmieniają na zawsze. Nie jest to może adaptacja z najwyższej półki, ale klimacik posiada nielichy i kiedy trzeba to ciarki wywołuje. Także zdecydowanie warto!

TETSUO – CZŁOWIEK Z ŻELAZA (Tetsuo, reż. Shinya Tsukamoto). Niby trwa ten film zaledwie godzinę i siedem minut, ale pozostawia w bani taką siekę, że klękajcie narody. Bardzo surrealistyczny obraz, w którym dochodzi do transformacji ludzi w cyborgi. Jedni nie chcą nimi być, inni dążą do ostatecznego zespolenia maszyny z ludzkim ciałem. Cyberpunkowy horror, z elementami srogiej groteski, zdecydowanie jeden z najmocniejszych na liście!

ŚWIĘTA KREW (Santa Sangre, reż. Alejandro Jodorowsky). Ostatni film wielce kontrowersyjnego chilijskiego wizjonera (Święta góra, Kret). To opowieść o religijnym fanatyzmie skąpana w szaleństwie i krwi. Zaszufladkowanie tego dzieła jest niezwykle trudnym zadaniem bowiem są tu i elementy dramatyczne i rodem z horrorów, ale też nie brakuje po prostu dramatu jednostki. Do czego doprowadza zaślepienie wiarą? Sprawdźcie sami moi drodzy!

ERYK WIKING (Erik the Viking, reż. Terry Jones). Jejku, jak ja dawno tego nie widziałem. Eryka gra tutaj Tim Robbins, a rzadkością jest go w komediach oglądać. Na stołku reżyserskim Terry Jones, w obsadzie John Cleese, także klimat pythonowski jak najbardziej jest! Problem z Erykiem jest taki, że nie kwapi się do gwałtów, mordów oraz podpaleń przez co wplątuje się w różne przedziwne sytuacje. A przecież do wykonania jest niebezpieczna misja, w której trzeba bogów przebłagać o koniec Ragnaroku…

WSPANIAŁA PRZYGODA BILLA I TEDA (Bill & Ted’s Excellent Adventure, reż. Stephen Herek). To jest tak zwany buddy movie, w którym dwójka przyjaciół robi szalone rzeczy. Nie byłoby może w tym filmie nic dziwnego, gdyby nie główna rola Keeanu Reevesa, zanim przywdział maskę człowieka bez emocji. Jego Ted musi zdać test z historii na 5+, inaczej trafi do szkoły wojskowej i z grania rock’n’rolla wyjdzie cały chuj. Panowie trafią jednak na tajemniczego sojusznika, dzięki któremu będą podróżować w czasie i spotykać takie osobowości jak Lincoln czy Sokrates. Taaaak, dzięki takim filmom jak ten Jay i Cichy Bob kontratakują czy Stary gdzie moja bryka w ogóle mogły powstać.

PRZEDSTAWIAMY FEEBLESÓW (Meet the Feebles, reż. Peter Jackson). Wspominałem już o tym filmie przy okazji niedawnej recenzji Martwicy mózgu. To drugi film Petera Jacksona, w którym proponuje on wariację na temat muppetów, które prowadzą bardzo rozwiązłe życie, są zdeformowane, nie stronią od używek i generalnie jest to pokaz kiczu wszelakiej maści dla lubujących się w przerysowaniach wszelakiego rodzaju.

LENINGRAD COWBOYS JADĄ DO AMERYKI (Leningrad Cowboys Go America, reż. Aki Kaurismäki). Słyszeliście o takim zespole jak Leningrad Cowboys? Z nimi to trochę taka historia jak ze Spinal Tap, nie wiadomo czy brać to serio czy nie, a przecież kawałki na YT hulają. Sprawa ma się następująco: Leningradzkie Kowboje to zespół wyglądający ekscentrycznie, który marzy o wielkiej sławie. Problem w tym, że jak się mieszka na skraju syberyjskiej tundry to się wiele nie osiągnie. No to chłopaki się ładują do busa i wraz z menadżerem postanawiają podbić Amerykę. Ach, no i zabierają ze sobą ciało zamarzniętego basisty, chłopina zbyt długo ćwiczył na mrozie. WTF?! Po prostu to obejrzyjcie!

TOWARZYSTWO (Society, reż. Brian Yuzna).  Pan Yuzna dał nam swego czasu niesławnego Dentystę czy Narzeczoną-reanimatora. To jeden z tych filmów, w których mamy jeszcze typowo ejtisowe efekty specjalne, sporo obrzydliwych scen, a całość jest swoistą satyrą na wszelakie elity i sekty. Główny bohater będzie się próbować z takowej wyplątać, ale czy będzie mu to dane…? Przekonajcie się sami jeśli jesteście odważni!

I to by było na tyle, do przeczytania next time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s