TOP 5 STANLEYA: NAJCIEKAWSZE ŚWIĄTECZNE HORRORY!

Świąteczne filmy grozy mają to do siebie, że nie da się ich za bardzo brać na poważnie i rzeczywiście dać porwać mającym nas przerazić scenom. No chyba, że uważacie Świętego Mikołaja z siekierą za rzeczywiście siejącego strach. Tak czy siak zapraszam do czytania i oglądania, oczywiście! 

KRAMPUS. DUCH ŚWIĄT (2015, reż. Michael Dougherty). Nigdy nie traćcie wiary w święta, bo przyjdzie Krampus i Wam wymorduje rodzinę! Krampus to jest takie legendarne stworzenie, które nawiedza pewną zwyczajną rodzinę, co to pokłóciła się tuż przed świętami. Tym samym ożyją nie tylko animozje między uwięzioną w zimową noc rodziną, ale też rogaty stwór i jego przeurocza świta. Z humorkiem to film, ale też oferujący kilka klasycznych jumpscare’ów, więc jeśli ich nienawidzicie to… koniecznie obejrzyjcie!

RARE EXPORT: OPOWIEŚĆ WIGILIJNA (2010, reż.  Jalmari Helander). W tej fińskiej produkcji zobaczycie Świętego Mikołaja jako małomównego osobnika o bardzo morderczej naturze. Grzebanie tam, gdzie się grzebać nie powinno doprowadza do ujawnienia głęboko ukrytego, świątecznego sekretu. Miks horroru z science fiction z odrobiną czarnego humoru dla poszukiwaczy filmowych dziwactw w sam raz!

UWAŻAJ, KOCHANIE (2016, reż. Chris Peckover). Oryginalny tytuł to Better Watch Out, a jest to wariacja na temat nieśmiertelnego Kevina samego w domu. Jest tu wręcz kilka scen odtworzonych z klasycznego familijniaka (puszka z farbą, pająki), ale nie brak tego, czego w Kevinie zobaczyć nie mogliśmy, czyli krwawych konsekwencji wpadania w poszczególne pułapki. Co prawda po seansie możecie stwierdzić, że obejrzeliście film o młodocianych socjopatach, ale kto by się tam przejmował…

CZARNE ŚWIĘTA (1974, reż. Bob Clark). Nie pomylcie z Krwawymi świętami, które są po prostu miernym rimejkiem. Tu zdecydowanie jest ten niepokojący klimat horrorów lat 70-tych, w których bohaterowie giną w wyjątkowo nieprzyjemny sposób. Scena uduszenia torbą to już klasyka…  Zdecydowanie najpoważniejszy i najbardziej mogący wywołać niepokój film ma dzisiejszej liście…

JACK FROST (1997, reż. Michael Cooney). Nie pomylcie z familijnym filmem z Michaelem Keatonem z 1998 roku. Jack Frost to mityczna postać ożywionego bałwana, który w tym filmie morduje i gwałci młode dziewczęta. „Z deczka” patologiczny to film, ale ryje beret jak trzeba. I to póki co tyle ode mnie na dziś, do przeczytania next time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s