ZRYTA KLASYKA #03: MUSIMY POROZMAWIAĆ O KEVINIE (2011, reż. Lynne Ramsay)

Idą święta, ale ja nie o tym Kevinie dziś pisać będę (choć może i o tym też będę, kto wie). Musimy porozmawiać o Kevinie to wstrząsający dramat, w którym zagrali Tidla Swinton, John C. Reilly oraz fantastyczny Ezra Miller (na długo zanim wcielił się we Flasha i stał się kluczową postacią w Fantastycznych zwierzętach). Postanowiłem poświęcić temu dziełu osobny wpis na blogu bowiem swego czasu nieźle namieszał w topie moich ulubionych ciężkostrawnych produkcji. 

Dzieło Lynne Ramsay charakteryzuje się nielinearną strukturą, więc zanim sobie poukładamy poszczególne elementy układanki trochę czasu minie. Centralną bohaterką jest tutaj zdecydowanie Eva (Swinton), która zmaga się z napiętnowaniem przez otoczenie oraz podejmuje próby odseparowania się od niego. A wszystko przez to, czego dopuścił się jej syn Kevin. Produkcja oparta o powieść Lionela Shrivera podejmuje próbę polemiki z widzem na temat tego kto zawinił. Tytuł może być mylący, w filmie nie zobaczycie żadnych dyskusji między rodzicami na temat wychowania syna. Czy jednak sam brak porozumienia między nimi był przyczyną samej tragedii? A może zło było zakorzenione w młodocianym osobniku o socjopatycznych skłonnościach? Nie brak tutaj wybuchów złości skierowanych w stronę dziecka, ale też nie da się ukryć, że sam charakter Kevina jest tutaj na tyle złożony i odstający od przyjętych norm, że trudno jednoznacznie winić kogokolwiek. Wycofany ojciec, szarpana przez nerwy matka, czy może sam Kevin – siłą tej produkcji jest nie pokazywanie palcem konkretnego bohatera, właściwie jako widzowie jesteśmy tak samo bezradni jak rodzice, którzy dwoją się i troją by Kevin czuł się kochany, ale też by nie pozwalał sobie na wszystko.

Naczytałem się w internecie komentarzy na temat tego, że Kevin był przez rodziców zaniedbywany i pozostawiony sam sobie, przez co w jego głowie zaczęły roić się niepokojące wnioski na temat świata. Z drugiej strony jego postępowanie jest na tyle radykalne, jak na młodą osobę, że trudno winić rodziców za wszystkie jego postępki, musieliby całkowicie nie mieć własnego życia by non stop przyglądać się wszystkiemu co chłopak robi. Kevin bowiem już od dziecka zachowywał się jak mały demon, niezależnie od tego czy był karcony, czy nagradzany interpretował świat na swój sposób. Ten film może więc nas skłonić przede wszystkim do refleksji nad tym, że nie ma jedynej słusznej metody wychowawczej. Filmów tak polaryzujących w sferze interpretacji naprawdę jest niewiele, szczególnie, ze diabeł tkwi w psychologicznych szczegółach, nikt tu nie jest czysty, niewinny, a relacje między postaciami odbijają się przecież nie tylko w ich małym rodzinnym światku.

Podsumowując, jest to produkcja bardzo ważna dla samych rodziców, jak i ich świadomych swoich postępków dzieci. Nie wszystko czego nas uczą rodzice wchłaniamy bez filtrowania. Ani nadopiekuńczość, ani też puszczanie samopas nie są dobrymi krokami wychowawczymi. Czy jest więc gdzieś złoty środek? Film zdaje się pozostawiać to pytanie bez odpowiedzi, sugerując jedynie, że to kim jesteśmy po prostu w nas tkwi od poczęcia i jedynie my sami możemy nad tym zapanować jeśli będziemy tego chcieli. Ode mnie tyle na dziś i do przeczytania next time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s