ANALIZA: Co nam mówi trailer do AVENGERS: ENDGAME?

Fani Avengersów odczekali swoje. Dnia dzisiejszego zadebiutował trailer do czwartej odsłony marvelowskiego cyklu i tym samym hype train ruszył na pełnej. Co tak właściwie mówią nam o fabule sceny, które złożyły się na zajawkę ostatecznego pojedynku z Thanosem? Przeczytajcie! 

Nie wiadomo ile lat po wydarzeniach z Infinity War rozgrywa się akcja przedstawiona w zajawce Różne źródła podają, że fabuła dzieje się „od razu” po Infinity War, inne, że 4 lata po (co raczej jest wkrętką). Iron Man dryfuje przez przepiękną „kosmiczną pustkę”, wszystko wskazuje na to, że jego podróż dobiega końca bowiem jedzenie skończyło się kilka dni wcześniej, a tlenu starczy tylko na jeden dzień. Nagrywa więc pożegnalną wiadomość dla Potts, a rozpoczynająca trailer scena nadaje ton całości: przygnębiający, pozbawiony nadziei jest to klimat.

W dalszej części widzimy Thanosa, który rozkoszuje się swoim dziełem i wypoczywa na polu. Następnie widzimy Kapitana Amerykę, Czarną Wdowę, Bruce’a Bannera, Thora w cywilu, Nebulę, jakże brakującego nam Hawkeye’a, który prawdopodobnie stanie się postacią znaną fanom Marvela jako Ronin (zwróćcie uwagę na strój i broń). Co do planu Kapitana można podejrzewać skok w czasie (szybkie spojrzenie na Agent Carter sugeruje, że właśnie taki będzie ostateczny zabieg, by odkręcić tragiczne wydarzenia). Na końcu, w nieco bardziej optymistycznym tonie pojawia się Ant-Man, tak więc podejrzewam, że jego forma pomocy będzie ściśle powiązana z tym co mogliśmy zobaczyć w drugiej odsłonie jego przygód.

I to właściwie wszystko. Rzecz w tym, że to najlepsze co można nam było pokazać na przystawkę. Bez zbędnego epatowania scenami okładania się po gębach, bez napompowanej do granic możliwości muzyki. Ten trailer świetnie gra na emocjach, jest obdarty z superbohaterskiego patosu, tej całej nadprzyrodzonej otoczki i jest tak bardzo ludzki. Zwróćcie uwagę, że nawet Thanos jest tutaj pokazany jako złoczyńca, który po dokonaniu dzieła zniszczenia po prostu zdejmuje zbroję i najzwyczajniej w świecie chce się wychillować. Ten trailer pokazuje nam przede wszystkim jak tworzyć świetne trailery kina rozrywkowego. Naprawdę nie trzeba wykładać wszystkich kart na stół, by zainteresować publiczność.

Tam gdzie DC grzęźnie w przekraczającym dopuszczalne normy cringe’u, tam Marvel zapowiada swoje najbardziej oczekiwane dzieło niczym ciężki dramat. Dlatego jestem spokojny o to, że bracia Russo znowu to zrobią i dostaniemy film w swojej kategorii wybitny. A póki co możemy się rozkoszować wyłapywaniem easter eggów, jarać Kapitan Marvel i czekać na Spider-Man Homecoming. Ode mnie tyle na dziś, do przeczytania next time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s