RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: SPIDER-MAN UNIWERSUM, CZYLI NAJLEPSZA ANIMACJA ROKU?

Jak widzicie wysnułem pewną tezę w tytule, co prawda z lekką niepewnością ale jednak. Spójrzmy sobie na animowany rok 2018. Mieliśmy okazję zobaczyć Wyspę psów Wesa Andersona, ale jeśli chodzi o sam sposób animacji to był on podobny do Fantastycznego Pana Lisa. Pozostałe rzucające się w oczy animacje, czyli chociażby Iniemamocni 2Hotel Transylvania 3 czy Grinch mogły się podobać, ale to jednak kontynuacje/rebooty.  Spider-Man Uniwersum okazał się filmem cholernie kreatywnym pod względem zarówno formalnym jak i fabularnym stając się najbardziej zaskakującym i olśniewającym dziełem animowanym jaki przyszło mi zobaczyć od bardzo, bardzo dawna. I wydaje mi się, że nominację do Oscara po prostu ma w kieszeni. 

Postać Spider-Mana na przestrzeni lat przeszła bardzo intrygującą ewolucję. Po latach prób bardziej udanych (lubię dwa pierwsze filmy od Raimiego) i pełnych błędów (trzeci film Raimiego, oba Amazingi) otrzymaliśmy Petera Parkera najbliższego komiksowego pierwowzoru o twarzy Toma Hollanda. Jako, że inne marvelowskie produkcje zdominowały tegoroczne dyskusje w sieci, mogło się wydawać, że Into The Spider-Verse będzie produkcją dla najbardziej zagorzałych fanów. Nic bardziej mylnego, moi drodzy, bowiem na ten film śmiało może pójść ktoś, kto styczności z Człowiekiem Pająkiem wcześniej nie miał. Może nieco dłużej zajmie mu obliczenie 2+2, ale wydaje mi się, że ekspozycja postaci jest klarowana, a wydarzenia nie dzieją się tak po prostu. Teoretycznie jest to po raz kolejny opowiedziana ta sama historia tyle, że bohaterem centralnym jest Miles Morales, nastolatek, dla którego Peter Parker co najwyżej może być idolem. Miles w wyniku identycznego wypadku, który przytrafił się Peterowi zdobywa supermoce, i przy okazji pakuje się w srogą rozwałkę w wyniku której zostają otwarte alternatywne wymiary. Z tych wymiarów zostają „zassane” wariacje na temat Spider-Mana, czyli te wszystkie niesamowite postacie, które widzicie na screenie.

Sama intryga jest tutaj na tyle wciągająca, że pozwolę sobie jej nie zdradzać. Oczywiście nie brakuje relacji uczeń-mistrz, całej gamy nawiązań do komiksów, starych animowanych serii, filmów Raimiego, całkiem zacnych słownych potyczek i wszystkiego co dla pajęczego uniwersum charakterystyczne. Jest dobrze zarysowana relacja ojciec-syn-wujek, motywacje głównego antagonisty nie są bezsensowne, wręcz przeciwnie, fani Daredevila z pewnością będą usatysfakcjonowani. Całość, nawet jeśli nie jest wybitnie oryginalna i pewne motywy powiela, lub im się kłania po prostu błyszczy pod kątem animacyjnym. Mamy Spidera rodem z filmów noir, a więc nie brak scen w duchu Sin City. Mamy Spider-Świnkę, która reprezentuje warnerowskie wariactwa pokroju Looney Tunes, mamy też dziewczynę z robotem wprost z japońskiego anime. I to wszystko się absolutnie nie gryzie, animacja jest płynna, zmieszana, momentami zaciera się granica między klasyczną kreską a animacją komputerową. Na szczęście pod tą całą feerią barw nie tonie sama fabuła, która nie jest łopatologicznym moralitetem. Owszem jest tutaj mowa o wielkiej mocy i odpowiedzialności, ale dalekie jest to od banału i przede wszystkim gloryfikowania superbohaterstwa, które nawet w kreskówce dla młodszego odbiorcy jest po prostu ludzkie.

Czytałem, że co niektórzy mieli wątpliwości co do pewnych decyzji twórców względem postaci pojawiających się w filmie. Żaden z „alternatywnych” bohaterów nie funkcjonuje tutaj na zasadzie zapychacza lub nieśmiesznego żartu. Każdy ma swoje przysłowiowe pięć minut, przy czym obok samego Milesa na przysłowiowych skrzypcach grają też sam Parker i Gwen Stacey. Do tego jest prześwietna scena po napisach (koniecznie zostańcie!) i bardzo przyjemny oparty głównie na nowoczesnym hip-hopie soundtrack (chociażby Post Malone). Cóż jeszcze mogę dodać? Chyba nic więcej, bowiem już we wstępie napisałem, że to jest mój kandydat do Oscara za animację. Po prostu musicie ten film zobaczyć i się nim zachwycić! Ode mnie tyle na dziś, do przeczytania next time!

9/10

Za możliwość wzięcia udziału w seansie serdecznie dziękuję poznańskiemu Cinema City Plaza!

One comment

  1. Dodam tylko, że każda z wariacji Spider-Mana (może poza świnką) miała swój własny komiks opisujący alternatywną historię Człowieka-Pająka. W Polsce niestety ukazał się tylko „Spider-Gwen”, z tego, co wiem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s