Oglądaj, póki możesz, czyli najciekawsze filmy, które znajdziesz na Showmaxie (CZĘŚĆ 1)

Showmax się zawija z dniem 31.01.2019 roku. Jak to się mówi, „nie pykło”, tak więc pozostaje Wam skorzystać z darmowego miesiąca póki możecie. A jest na Showmaxie przynajmniej kilkanaście filmów, które warto zobaczyć. Przed Wami pierwsza dyszka jaką udało mi się namierzyć. Oczywiście jest to część, pierwsza, a jak tak sobie patrzę, to chyba jeszcze, ze dwie, trzy, może nawet cztery będą! Endżoj! 

BIG LEBOWSKI (1998, reż. Joel Coen). Postawa Kolesia, w którego wciela się Jeff Bridges imponuje kolejnym pokoleniom. W wyniku pomyłki Lebowski zostaje uznany za kogoś kim nie jest, a to pociąga za sobą tragikomiczne konsekwencje. To jeden z najbardziej znanych filmów braci Coen, gdzieś na pograniczu kryminału, sensacji, totalnej farsy i cierpkiego komentarza do zaistniałej rzeczywistości. A Goodman, Buscemi, Turturro, Stormare, Elliott i Moore to jest cast idealny!

WIDEODROM (1983, reż. David Cronenberg). Mistrz body horroru, którego remake Muchy otrzymał Oscara za efekty specjalne już w latach 80-tych epatował wszelakimi dziwactwami w swoich dziełach. James Woods wciela się we właściciela stacji kablowej, oglądając programy szybko zauważa, że są one przepełnione wulgarnością, przemocą, ociekają lubieżnym seksem. Zaczyna na własną rękę poszukiwać źródła tych materiałów, a jak wiadomo ciekawość to pierwszy stopień do piekła… Chory, zryty na potęgę film, który tak jak chociażby Nagi lunch jest klasykiem od tego pana.

ZAGUBIONA AUTOSTRADA (1997, reż. David Lynch). Ach ten Lynch. Dzięki temu dziełu całkiem sporo osób usłyszało o panach z Rammstein. Oniryczny thriller z pogranicza jawy i snu z Billem Pullmanem w roli głównej. Główny bohater odnajduje taśmę z zapisem brutalnego morderstwa swojej żony. Okazuje się, że mordercą jest on sam. O co tu chodzi? Zostaje aresztowany, ale po kilku dniach znika z celi, a na jego miejscu jest inny mężczyzna. Ten film jest jak układanie kilku rodzajów puzzli jednocześnie bardzo ze sobą wymieszanych. Przedstawiających jakąś abstrakcję. A Robert Blake jest jednym z najbardziej przerażających aktorów jakiego będzie Wam dane zobaczyć.

FARGO (1996, reż. Ethan Coen, Joel Coen). Kolejne dzieło braci Coen to dziejąca się w chłodnej miejscowości Fargo opowieść o ludzkiej chciwości, niefortunnych wypadkach i pomyłkach, które mogą kosztować życie. Główny bohater (grany przez Williama H. Macy’ego) popada w finansowe tarapaty. Wpada na pomysł uprowadzenia własnej żony i wyłudzenia okupu od teścia. Oczywiście sprawy się komplikują i wszystko zamienia się w krwawą tragikomedię. W obsadzie także Frances McDormand, Steve Buscemi, Peter Stormare. A i dwa Oscary wpadły, za scenariusz oryginalny i dla Frances za kreację pierwszoplanową.

KOSMICZNE JAJA (1987, reż. Mel Brooks). Parodia Gwiezdnych wojen i jednocześnie jedno ze szczytowych osiągnięć parodiującego rozmaite gatunki filmowe Mela Brooksa. Obrywa się tutaj samym ideałom kina s-f/fantasy, politykom, nie brak podtekstów seksualnych, ale też wybornych żartów słownych (przeczesywanie pustyni!). Do tego Rick Moranis jako Lord Hełmofon jest totalną wisienką na tym torcie. I jest parodia Obcego!

DWUNASTU GNIEWNYCH LUDZI (1957, reż. Sidney Lumet). Gęsty dramat sądowy, który rozgrywa się właściwie w jednym pomieszczeniu i jest perfidną grą z oczekiwaniami widzów. Dwunastu przysięgłych ma dokonać spójnego osądu mężczyzny posądzonego o morderstwo. Jednak kiedy jeden z przysięgłych zaczyna mieć wątpliwości co do winy oskarżonego rozpętuje się piekło kameralnego rozmiaru. Półtorej godziny intensywnego maglowania widza, jeśli jeszcze nie widzieliście jest to pozycja obowiązkowa!

SZCZURY Z SUPERMARKETU (1995, reż. Kevin Smith). Główni bohaterowie porzuceni przez swoje dziewczyny próbują je desperacko odzyskać. W wolnym czasie szlajają się po centrach handlowych i dzięki temu poznają Jaya i Cichego Boba. Nie jest to może społeczny komentarz tak celny jak Sprzedawcy, ale tutaj Smith jest w formie bardzo dobrej i świetnie bawi się całą historią. No i pojawia się w tym filmie sam mistrz Stan Lee!

LAS VEGAS PARANO (1998, reż. Terry Gilliam). Wielokrotnie już ten film omawiałem, ale póki mam sprawne palce i widzę literki na klawiaturze, póty będę forsować oglądanie tego znakomitego klasyka od członka grupy Monty Pythona. Johnny Depp wciela się w dziennikarza Huntera S. Thompsona, natomiast Benicio Del Toro, w tajemniczego towarzysza podróży, Raoula Duke’a. To mocno narkotyczny, srogo wjeżdżający na banię trip, po którym można mieć niezły emocjonalny zjazd.

ŁADUNEK 200 (2007, reż. Aleksey Balabanov). Okrutnie ciężki to film, którego seans nie jest najlepszym pomysłem tuż przed świętami, no chyba, że lubicie się katować brudem rodem z ZSRR lat 80-tych. Porównać to można chyba tylko jedynie do smarzowszczyzny z okresu Domu Złego. Głównym bohaterem jest milicjant, który prowadzi śledztwo w sprawie porwania córki sekretarza partii i brutalnego mordu. Syf, ubóstwo, ołowiany wręcz klimat. To nie będzie przyjemne półtorej godziny. Ale zdecydowanie warto!

ARMIA CIEMNOŚCI (1992, reż. Sam Raimi). Ostatnia część nieformalnej trylogii Martwego Zła (nieformalnej, bowiem dwójka to na dobrą sprawę remake jedynki, tylko, że w konwencji komedii). Ash Williams trafia do średniowiecza i zostaje uznany za mitycznego superbohatera, który ma za zadanie wypędzić zło z pewnej mieściny. Jest romantycznie, jest fantasytycznie, jest horrorowato. Efekty jeszcze mocno ejtisowe, fabuła prosta jak konstrukcja cepa, ale drodzy państwo… ASH WILLIAMS FOR PRESIDENT! GROOVY! A kiedy kolejne części? Ze dwie jeszcze pewnie w tym roku, a kolejne oczywiście na początku stycznia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s