TOP 10 STANLEYA: Filmy, bez których nie wyobrażamy sobie Świąt Bożego Narodzenia!

Święta to jest bardzo ciekawy okres jeśli o emisję filmów w telewizji się rozchodzi. Zawsze te same tytuły, emitowane często po kilka razy dziennie na bardziej lub mniej popularnych kanałach telewizyjnych. To jest właściwie jedyny okres w roku, w którym nam te w koło Macieju produkcje nie przeszkadzają i zasiadamy do ich oglądania całą rodziną. Sprawdźmy więc czy wszystkie z nich już dawno obejrzeliście! 

10.CUD NA 34. ULICY (Miracle on 34th Street, 1994, reż. Les Mayfield). Sir Richard Attenborough to był urodzony Mikołaj. Gość o bardzo ciepłej aparycji, którego obsadzenie w remakeu klasyka z 1947 roku było strzałem w dziesiątkę. Mi się podoba, że to nie jest pretensjonalna opowieść z morałem ładowanym łopatą. Nieeee, to bardzo uniwersalna opowieść o wierze, miłości, z obecnie nie dającym się odtworzyć klimatem. I Mara Wilson (Matylda) w roli niewierzącej w święta dziewczynki, która spotka na swojej drodze tajemniczego Krissa Kringle. Bardzo lubię, mięknie mi przy nim serduszko.

9.EKSPRES POLARNY (The Polar Exspress, 2004, reż. Robert Zemeckis). Aaaach te dzieci wątpiące w święta. Jest ich tak dużo. Główny bohater ma szansę uwierzyć w magię świąt dzięki niesamowitej podróży tytułowym ekspresem, który zmierza do siedziby Świętego Mikołaja. W obsadzie Tom Hanks dubbingujący kilka postaci. Może nie jest to szczytowe osiągnięcie jeśli o świąteczne filmy się rozchodzi, ale to solidne familijne kino i bardzo miła dla oka animacja.

8.GRINCH: ŚWIĄT NIE BĘDZIE (How the Grinch Stole Christmas, 2000, reż. Ron Howard). Film został nagrodzony Oscarem za najlepszą charakteryzację, a pod zielonym futrem Grincha krył się sam Jim Carrey. Podejrzewam, że ten film bardziej trafił do amerykańskich dzieciaków i ich rodziców i dziadków, którzy sami za dzieciaka oglądali animację o tym knującym jak zepsuć święta stworze (miały one miejsce w 1966, a autorem przygód Grincha jest Dr. Seuss). Lubię, pamiętam nawet, że grałem swego czasu w grę komputerową, w której Grinch zbierał rozmaite przedmioty i obrzucał domy mieszkańców Ktosiowa zgniłymi jajami.

7.ŚNIĘTY MIKOŁAJ (The Santa Clause, 1994, reż. John Pasquin). Opowieść o rozwodniku (Tim Allen), który jest mocno zarobiony przez co zaniedbuje swojego syna. Pewnego dnia przypadkowo nokautuje Świętego Mikołaja i musi przejąć jego robotę. Disney umiał już w święta lepiej, ale mi się mocno kojarzy ze świętami, więc jeśli szukacie czegoś mocno odmóżdżającego to polecam!

6.HOLIDAY (The Holiday, 2006, reż. Nancy Meyers). Na swoich barkach tą świąteczną opowiastkę trzymają przede wszystkim bardzo ciekawie dobrani aktorzy: Cameron Diaz, Kate Winslet, Jude Law i Jack Black. Dwie nieznające się wcześniej kobiety postanawiają przeprowadzić swoisty eksperyment i zamienić się domostwami. Wynikną z tego całkiem zabawne sytuacje i taka klasyczna obyczajowa opowieść by doceniać to co się w życiu ma. Do filmu na miejscu pierwszym podskoku nie ma, ale obejrzenie go w gronie rodzinnym plamy na honorze nawet najtwardszym zawodnikom nie zostawi.

5.MIASTECZKO HALLOWEEN (The Nightmare Before Christmas, 1993, reż. Henry Selick). No i zaczynają się filmy, przy których nie ma się co za bardzo rozpisywać. Ten film nosi nieliche ślady czarnej komedii, za całym wykreowanym światem stoi Tim Burton, który był wtedy w fenomenalnej formie, a Jack Skellington szybko stał się ikoną popkultury. Problem w tym, że ten film nie jest do końca taki familijny i bliżej mu do klimatu halloweenowego, ale co tam, wiadomo, że i tak się obejrzy, a dzieciaki nie takie paskudztwa szybko zaczynają oglądać.

4.W KRZYWYM ZWIERCIADLE: WITAJ ŚWIĘTY MIKOŁAJU (Christmas Vacation, 1989, reż. Jeremiah S. Chechik). Horror rodzinnego świątecznego zjazdu. Girswoldowie w znakomitej formie, obsada bawi się tutaj znakomicie, warto przypomnieć, że w tym filmie grał Johnny Galecki znany obecnie przede wszystkim z Teorii Wielkiego Podrywu. A Randy Quaid jako typowy rodzinny „Janusz” to mistrz nad mistrze. Nie ma świąt bez Griswoldów.

3.SZKLANA PUŁAPKA (Die Hard, 1988, reż. John McTiernan). Jest Bruce Willis, jest Alan Rickman, jest rozpierdol. Cały dowcip polega na tym, że film miał premierę w środku lipca 88 roku, a w Polsce 6 stycznia 89. Ale jakoś tak się złożyło, że zaczęto go emitować w okresie świątecznym lub przed Sylwestrem i tym samym historia spuszczającego terrorystom łomot Johna McClaine’a stała się obowiązkowym filmem świątecznym.

2.KEVIN SAM W DOMU/KEVIN SAM W NOWYM JORKU (Home Alone/Home Alone 2: Lost in New York, 1990 i 1992, reż Chris Columbus). Jakiś czas temu mogliście przeczytać wpis o pułapkach w Kevinie. Po prostu sobie do niego wróćcie: TOP 10 STANLEYA: Ulubione pułapki z obu części Kevina!

1.TO WŁAŚNIE MIŁOŚĆ (Love Actually, 2003, reż. Richard Curtis). To jest jeden z moich ulubionych filmów nie tylko świątecznych, ale ogólnie obyczajowych. Udało się tutaj spiąć klimatem świąt kilka bardzo przemyślanych historii przecinających się mniej lub bardziej. Obsada jest tak przepysznie brytyjska, film się zupełnie nie starzeje i dalej jest zarówno świetną komedią jak i dramatem, trafną obserwacją ludzkiej natury i przede wszystkim nie uciekający się do jakichś wielkich nieprawdopodobieństw. Ode mnie tyle na dziś, piszcie czy czegoś bardzo oczywistego nie pominąłem przez ten świąteczny chaos. Wesołych Wam jeszcze nie życzę, bo kilka wpisów jeszcze przed samymi świętami będziecie mogli przeczytać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s