RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: MÓJ PIĘKNY SYN, CZYLI O RELACJACH RODZINNYCH W CIENIU NAŁOGU

Już od jutra w kinach Mój piękny syn, którego polskim dystrybutorem jest M2 Film. Z tego miejsca chciałem serdecznie podziękować, za możliwość przedpremierowego seansu w poznańskim kinie Muza. O tym filmie było ostatnio dość głośno, znacznie głośniej niż o Boy Erased Ben Is Back, podejmujących odpowiednio tematykę odkrywania swojej tożsamości seksualnej oraz uzależnienia od narkotyków. Timothée Chalamet wcielał się już w homoseksualistę w nagrodzonym Oscarem dziele Tamte dni, tamte noce, natomiast w Moim pięknym synu portretuje nastolatka uzależnionego od ciężkich narkotyków. Wydaje się więc, że Hollywood naprzemiennie chce eksploatować tematykę dorastania w świecie, który dla młodego człowieka może być bardzo nieprzychylny lub wciągający wprost w objęcia samego piekła. 

Narracja w filmie jest tak właściwie z dwóch perspektyw: ojca, którego gra Steve Carell, oraz tytułowego syna, imieniem Nic. Tak więc śledzimy głównie jakże bliskich sobie mężczyzn, których dzieli narkotyczna przepaść. Dzięki retrospekcjom dowiadujemy się jak silna jest ich więź, jak bardzo są ze sobą zżyci, ich relacja nigdy nie należała do najbardziej sielankowych, bowiem Nic już za dzieciaka podróżował to do ojca, to do matki, którzy postanowili się rozwieść. W filmie jednak wyraźnie widać, że sam rozwód nie miał wielkiego wpływu na wyobcowanie Nica, bowiem jest to chłopak zdolny, oczytany, pełen pasji i komunikatywny. Problem w tym, że jego autodestrukcyjna natura i chęć poznawania kolejnych substancji psychoaktywnych jest silniejsza niż cokolwiek innego. Zatraca więc coraz bardziej samego siebie w kolejnych odlotach i na zmianę odsuwa od rodziny (poza ojcem są jeszcze jego obecna partnerka, oraz rodzeństwo, jeszcze zbyt małe by pojąć co dzieje się z ich bratem) lub z nią kontaktuje. Film jest tak poszatkowany, że co chwilę ojciec i syn się spotykają, by zaraz potem nie widzieć przez dłuższy czas. Chyba te przeskoki w czasie przeszkadzały mi w odbiorze historii najbardziej, miałem wrażenie, że pewne rzeczy dzieją się stanowczo za szybko.

Najważniejszy w tym filmie nie jest jednak sam nałóg, a to jak uzależnienie przeżywa ojciec, którzy bardzo często myślami wraca do wspomnień z dzieciństwa Nica, jeszcze nie skalanego żadnym diabelstwem. Carell świetnie oddaje udręczonego Davida, który ma świadomość, że w pewnym momencie po prostu może stracić swojego syna, nawet jeśli nie dosłownie, to w bardzo dosłownej przenośni, kiedy ten ostatecznie pogrąży się w nałogu ostatecznie odmawiając pomocy. Dzieło za którym stoją Luke Davies i Felix Van Groeningen pokazuje bowiem bardzo wyraźnie, że odwyki nie zawsze pomagają, że często bywają nieskuteczne, bowiem wszystko siedzi w głowie uzależnionego.

Więcej nie zamierzam Wam zdradzić, bowiem ten film to naprawdę poruszający dramat, z głębokimi przejmującymi kreacjami, które na moje oko mogą być nagrodzone nominacjami do Oscara. Ode mnie solidne 8/10 i mam szczerą nadzieję, że udacie się na ten tytuł do kina!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s