RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: DOM, KTÓRY ZBUDOWAŁ JACK, CZYLI MOMENTY Z ŻYCIA MORDERCY

Było mi dane przedpremierowo zobaczyć najnowszy film Larsa Von Triera, z którego seansów poruszeni lub oburzeni widzowie wychodzili  przed końcem. No to myślę sobie – będzie grubo. I długo, bowiem film trwa bite dwie i pół godziny. A na ekranie dawno niewidziany przeze mnie Matt Dillon, Uma Thurman po liftingu i sam Bruno „Adolf Hitler” Gantz. Spodziewałem się filmu popierniczonego równie mocno jak Antychryst, ale jednak duński wizjoner poszedł w nieco innym kierunku niż można było z zapowiedzi przypuszczać. 

Zaznaczę to od razu: jeśli uważacie, że twórczość von Triera w okolicach Antychrysta stała się dla Was zbyt pretensjonalna, wydumana, przeładowana metaforami i symboliką to spokojnie możecie sobie Dom odpuścić. Nie ma tutaj ani wrażliwości znanej z Przełamując fale czy Tańcząc w ciemnościach, ani też ascetyczności dogmatycznych projektów reżysera. Jest za to historia tytułowego Jacka w łącznie sześciu aktach, który snuje z offu mężczyźnie imieniem Verge opowieść o swoim życiu, o tym jak rozsmakował się w mordowaniu pełna odniesień do sztuki wszelakiej. W momencie rozpoczęcia się narracji widz ma z grubsza właściwie dwie opcje: albo da się złapać na filozoficzną rozprawę obu panów, albo uzna, że to co widzi i słyszy na ekranie jest bełkotem szaleńca. Rzecz w tym, że, przynajmniej moim zdaniem, Jackowi brakuje w jego postrzeganiu świata czegoś indywidualnego, stawiającego go z miejsca obok takich ekranowych świrów jak Patrick Bateman, Hannibal Lecter czy nawet Jigsaw. Jack jest więc ekranowym seryjnym mordercą, który nie do końca mi na ekranie wybrzmiewa, choć jak najbardziej rozumiem analogie jakie tworzy w jego głowie sam von Trier względem otaczającego go świata.

Mimo tego w samej postaci Jacka jest coś magnetycznego, sympatycznego wręcz. Nie jest on pokazany jako jakoś szczególnie odrażający osobnik, owszem jest to gość pozbawiony empatii, momentami mocno zdesperowany w swych działaniach, innym razem pedantyczny aż do przesady. Jack po prostu sobie jest, poznajemy go na chwilę przed nieodwracalną transformacją, by potem towarzyszyć mu przy kolejnych zbrodniach, być tuż obok niego i jego ofiar (przez cały seans towarzyszyło mi poczucie „paradokumentalności” bowiem kamera głównie podąża za bohaterem). Oczywiście zabieg ten ma za zadanie nas do Jacka zbliżyć, lepiej poznać i zrozumieć motywację. Co ciekawe wspomniany wyżej Verge często zadaje Jackowi pytania jakie pewnie i nam by przyszły do głowy. Verge jest postacią ironiczną, poddającą w wątpliwość „pracę” Jacka, tym takim irytującym głosikiem, który Jack mógłby mieć w głowie.

Największy problem z rozgryzieniem całego filmu będziecie mieć niewątpliwie podczas przetrawiania ostatniego aktu filmu, czyli właściwie jego epilogu. W nim robi się już mocno surrealistycznie, nieco antychrystowo w klimacie, dantejsko wręcz. W sumie to jak pomyślę sobie co działo się przez te dwie i pół godziny, to przychodzi mi do głowy miks thrilleru, horroru gore i bardzo czarnej komedii. Von Trier pozostaje więc jak najbardziej sobą, na własnych warunkach, proponując dzieło, które dla jednych będzie jego szczytowym osiągnięciem a dla innych kolejną wydmuszką w jakże bogatym już katalogu dziwnych filmów. Tak więc ryje to beret, może, acz nie musi zniesmaczyć, może acz nie musi znudzić i może acz wcale nie musi zachwycić. Dla mnie to takie 8/10 za Dillona, który dźwiga to dziwadło na swoich barkach, za smolisty humor, i za konsekwentność w realizacji. Kinematografii ten film nie zbawi, otrzaskanych z tematyką nie wywróci do góry nogami, ale dla wielu będzie wkurzający z samego powodu swojego istnienia. Nie lubię Von Triera jako człowieka, bo mizogin to straszny, ale jako twórcę kina autorskiego jak najbardziej szanuję. Jak Was przekonuje to co napisałem to lećcie do kina i tyle, do przeczytania next time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s