AMOV VS STANLEY: STAR WARS IX – CZY WARTO CZEKAĆ NA KOLEJNE PORGI?

Jak-bedzie-brzmiec-tytul-Star-Wars-IX-Podobno-ma-nawiazywac-do-oryginalnej-trylogii

Pozostał nam tylko (aż?) rok do premiery finałowej części najnowszej serii Star Wars. Nawet kontrowersyjna trylogia prequeli nie podzieliła fanów w takim stopniu, jak rozwiązania które widzieliśmy w The Last Jedi. O czym właściwie, do ciężkiej cholery, był ten film? Lecą, gonią, lecą, gonią, jakieś kasyno, znowu gonią, osaczają, uciekają i fin (nie, nie Finn – dawno nie widziałem tak zmarnowanego potencjału interesującej postaci). Moje rozczarowanie po seansie epizodu XIII spowodowało, że przeprosiłem się z Mrocznym Widmem! Litościwy Stanley dał ósemce wysokie noty (9/10) i pełen optymizmu czeka na najnowszą część. Jako troo kvlt maniak SW muszę z redaktorem naczelnym odbyć prawdziwą, męską rozmowę! Panie i Panowie – idziemy na noże! To znaczy… miecze świetlne. Wybieram czerwony i zapraszam!  

forceawakens-hv-header-2400x1200

AMOV: Zacznę od tego, że epizod IX powinien nosić tytuł All Hope is Gone. Potencjał trylogii był ogromny! Po Przebudzeniu Mocy wychodziłem z prawdziwymi ciarkami na plecach! J.J potrafił zbudować napięcie, dostarczyć masę ekscytującej akcji i doskonale przedstawił starą, sprawdzoną historią w nowoczesnym i świeżym świetle. Kim jest ten kilkumetrowy Snoke? Co się działo przez tyle lat ze mistrzem Skywalkerem? Tajemnicza niewiasta z zadupia galaktyki zostaje wplątana w wir akcji i odkrywa w sobie potężną moc (twórcy sprytnie maskowali ten fakt przed premierą)! Mamy interesującą postać szturmowca-dezertera, który przechodzi przemianę, wyzwala w sobie odwagę i wybiera „właściwą” drogę (cudzysłów, ponieważ od kiedy pamiętam kibicowałem Imperium) . To wszystko interesowało! Fakt – obraz był baaaardzo bezpieczny, jednak naprawdę cieszył! Wychodząc z kina nie wiedziałem jak wytrzymam 2 lata, aby poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania. Ha, ha, haaa… a teraz? Reżyser, którego imienia nie zamierzam wymawiać, dosłownie zamordował cały potencjał cyklu. Nie chodzi nawet o to, z jak bezsensownym scenariuszem pracował (źli gonią, dobrzy uciekają, źli osaczają, dobrzy wymykają się z potrzasku + randomowy dzieciak z miotłą na koniec opowieści). Mam wrażenie, że zdanie go przerosło i pracował w jakimś twórczym amoku! Odpowiedz mi proszę – o czym twoim zdaniem był Ostatni Jedi?

STANLEY: Cholera, muszę się przyznać bez bicia, że na mnie podziałało tak zwane pierwsze wrażenie. Moja wysoka ocena (9/10) obecnie spadła by o oczko niżej, ale niech zostanie jak jest, niech się lud pośmieje. W sumie to jestem takim niedzielnym fanem SW, nie czytałem komiksów, nie eksploatowałem Expanded Universe, więc w sumie jestem laikiem w temacie. Oczywiście z perspektywy czasu widzę, że tam wszystkiego jest za dużo, że jest cała masa absurdalnych rozwiązań fabularnych, z latającą Leią na czele (wiem, że miał to być swoisty tribute dla Carrie Fisher, ale wyszło to pretensjonalnie i nie dziwią mnie wszelakie memy z tym związane). Wydaje mi się, że film sam w sobie miał opowiadać o poszukiwaniu tożsamości przez Rey i Kylo Rena, inni doszukiwali się już po samym tytule, że to Luke będzie centralną postacią. Co do samego Skywalkera to zdaje mi się, że twórcy chcieli poddać bohatera swoistej demitologizacji, czyniąc go delikatnie szalonym, oderwanym od tego całego kosmicznego chaosu. Oczywiście było do przewidzenia, że stanie się jedyną deską ratunku, że go w końcu wyciągną z tej wyspy, ale no, trzeba było potrzymać widzów w niepewności. Sam miks wyglądu jak Obi-Wan i zachowania jak stary, zbzikowany Yoda mi się podobał. Co do całej reszty to nie starczyło by nam życia by omówić wszystkie niewykorzystane postacie, poboczne wątki, to co zostało władowane w ponad dwu i półgodzinny film. Dla mnie więc jest to obecnie bardzo dobry film, ale też bardzo nie starwarsowy, z wszystkimi przywarami tak zwanej części środkowej każdej trylogii gdzie upycha się maksimum treści kosztem odpowiedniej zawartości związku przyczynowo-skutkowego.

EP8-CA-000270

AMOV: Zadam proste pytanie: czy czekasz na dziewiątkę? Masz te wypieki na twarzy? Stary, ja zupełnie straciłem apetyt… a przecież to moje ulubione uniwersum rozrywkowe! Nowi bohaterowie są na chwilę obecną kompletnie niewiarygodni (mam tu na myśli koszmarną intrygę z hakerem i bezsensowny zamach stanu). Główny przeciwnik to płaczliwy dzieciak, a historia poszła w takim kierunku… właściwie w żadnym nie poszła. Zadam drugie, nieco bardziej złożone pytanko: o co jest właściwie ten konflikt? Tak, znam nazwy frakcji! Tyle tylko, że jednocześnie istniała Nowa Republika, Najwyższy Porządek, Ruch Oporu, a większość galaktyki ma ich głęboko w… innej galaktyce i doskonale bawi się w kasynie. Mam wrażenie, że ktoś tu nie odrobił lekcji z budowania świata. Ten cały konflikt odbywa się na jakąś absurdalnie niewielką skalę i proszę – nie mów że jest inaczej! Po jaką cholerę Najwyższy Porządek prześladuje całą swoją”armią” (z okrętem flagowym Najwyższego Przywódcy na czele) garstkę mało znaczących wywrotowców? Czy naprawdę chodzi tylko o mapę do mistrza Skywalkera, który to… w sumie już odszedł. Podobnie jak Snoke. Fuck! Teraz nawet nie wiem o co oni się biją?

STANLEY: Czekać, czekam, ale czy mam wypieki na twarzy? Co najwyżej w chlebaku. Mam w sumie nadzieję, że część trzecia wywróci wszystko co zobaczyliśmy w dwójce na lewą stronę, szczególnie, że Abrams ponownie na stołku reżyserskim siedzi i dłubał przy scenariuszu. Twórcy chcieli nas pozostawić w jakimś takim zawieszeniu, wydaje mi się, że ta całkowita niewiadoma co będzie się dziać w fabule części dziewiątej ma być największym wabikiem. Oglądając Zemstę Sithów mniej więcej wiedzieliśmy co się wydarzy, oglądając Powrót Jedi już po samym tytule czuć było triumf Jasnej Strony Mocy. Rzeczywiście konflikt między jasną i ciemną stroną jest słabo zarysowany, te wszystkie pościgi i wybuchy mają za zadanie odwrócić naszą uwagę od clue całego konfliktu, którym jest wyplenienie wszystkiego co dobre/pokonanie wszystkiego co złe. Prawdą jest, że nie wszystkim bohaterom udało się wybrzmieć i to przez dwie części filmu, mam wrażenie, że taka Phasma jest w filmach tylko po to, że ma fajny design i się dobrze prezentuje na gadżetach. Taaaaak, nowe SW są stanowczo przedobrzone i jedyna nadzieja w Abramsie, że pozostawi nam wraz ze scenarzystami jakąś w miarę sensowną konkluzję końcową, a cała trylogia nie okaże się ostatecznie jeno introdukcją do kolejnej.

sadporg.0

AMOV: Na sam koniec jedna, zasadnicza sprawa: SW to kino rozrywkowe i ma robić dużo dolarów, ok! Jednak odniosłem nieodparte wrażenie, że oglądam pełnometrażową reklamę zabawek. Tak, mam na myśli promowane w przedpremierowych materiałach porgi. Pomijam fakt, że te pingwino-chomiki z wytrzeszczem wyglądają tragicznie. Ani to do Star Wars, ani do taniego hentaia z ośmiornicami. Psu bym nie dał do pogryzienia! Podobnie inne elementy filmu – pierścień Rose, kostki Hana i tak dalej i tak dalej. Twierdzę, że sam film był tylko niezbędnym pretekstem do nakręcania sprzedaży gadżetów opatrzonych logo globalnej marki i dlatego nikt szczególnie się nie wysilił aby zrobić z tego jakąś sensowną fabułę. Ot, kilka kolorowych obrazków, śmieszne chomiku, znowu kolorowe obrazki i absurdalny koniec. Nie oczekiwałem, że ten obraz powstał w imię wyższych idei – jednak liczyłem na to, że przynajmniej zobaczę dobrą historię i ciekawe rozwiązania fabularne, na które wszyscy fani tak liczyli.

STANLEY: Wiesz co? Mi te stworki, ani nie wadziły, ani jakoś szczególnie nie roztopiły mojego serducha. Oczywiście rozumiem zirytowanie ich nadmierną ekspozycją w materiałach promocyjnych, ale też nie jestem pewny czy zostały przyjęte z tak otwartymi ramionami jak spodziewali się tego twórcy. Mnie bardziej działał na nerwy Jar Jar, a i znam takich, którzy ukrzyżowaliby każdego Ewoka jakiego udałoby im się złapać. Szczerze to wolałbym oglądać wszystkie sceny z porgami przykuty do krzesła przez 24 godziny niż jeszcze raz oglądać jak Luke ogarnia sobie mleko od tego dziwacznego stworzenia. Także dla mnie porgi nie są symbolem postaci w filmie niepotrzebnych, jest ich w filmie jak na lekarstwo i biorąc pod uwagę co się odjaniepawla w fabule to są najmniej irytującym problemem w nowej odsłonie serii. Masz coś jeszcze do dodania?

AMOV: Niech moc będzie z Nami… Oby serial The Mandalorian był godziwą rekompensatą bolączek związanych z główną sagą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s