PREMIERA: DETEKTYW – SEZON 3, CZYLI POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

True Detective to antologiczny serial, który pierwszym sezonem powalił serialowych wyjadaczy, a drugim wprowadził w nie lada konsternację. Sezon pierwszy trzymali na swoich barkach hipnotyzujący Matthew McConaughey i twardy Woody Harrelson. Sezon drugi w ryzach próbowali utrzymać Colin Farrel, Vince Vaughn, Rachel McAdams, Tylor Kitsch oraz Kelly Reily. Sezon pierwszy charakteryzował się bardzo niepokojącym, lepkim wręcz od tajemnicy klimatem, sezon drugi jawił się jako nie do końca kontrolowany przez swoich twórców. I to moi drodzy z perspektywy dwóch epizodów sezonu trzeciego bardzo widać. Na pierwszy rzut oka można mieć nawet wrażenie, że twórcy chcą nam opowiedzieć bardzo podobną historię co w sezonie numer jeden. Ale tylko do czasu… 

Mahershala Ali jest obecnie dość mocno rozchwytywanym i bardzo utalentowanym aktorem. Tak więc śledzący jego filmową i serialową karierę raczej nie są zdziwieni z jaką lekkością wciela się w postać Wayne’a Haysa. Ten sezon zdecydowanie jest niesiony przez jego postać, bowiem wydarzenia w dużej mierze oparte są o jego wspomnienia. Skaczemy pomiędzy latami 80-tymi, 90-tymi, a najświeższe wydarzenia mają miejsce w roku 2015. Wszystko wskazuje na to, że sprawa zaginięcia dwójki dzieciaków mająca miejsce w latach 80-tych wcale nie jest zakończona i dzięki mającemu problemy z pamięcią Hayesowi można by ją doprowadzić do końca. Podstarzały Hayes zgadza się na udzielanie wywiadów ekipie filmowej sięgając pamięcią do czasów kiedy śledztwo było świeże, ale też do momentu w swoim życiu kiedy zaczęło dominować jego życie na nowo bowiem pojawiły się nowe poszlaki. Scenariusz jest więc jedną wielką układanką, która wręcz zmusza nas do oczekiwania na kolejne odcinki. W dwóch dostępnych obecnie epizodach są bowiem przepytywani świadkowie, którzy prawdopodobnie wiedzą znacznie więcej niż wyznają, a sama zbrodnia zdaje się mieć rytualny charakter.

Dostajemy więc znacznie różniącą się od sezonu pierwszego historię ujętą jednak w podobnej kolorystyce, miejskiej monotonii, gdzie smród taniego alkoholu i papierosów jest wręcz namacalny. Bohaterowie są neurotyczni, drugi z detektywów Roland West (Stephen Dorff) póki co niezbyt się wyróżnia, także nie można mówić o próbie klonowania chemii między Matthewem i Woodym. W pewnym sensie trzeci sezon Detektywa to takie one man show, bowiem wszystko skupia się na postaci Hayesa i tym jak sprawa zaginięcia odcisnęła piętno na jego życiu rodzinnym. Co tak właściwie się wydarzyło? Jaki to miało wpływ na relacje z żoną i córką? I jaka tak właściwie jest zawartość prawdy we wspomnieniach byłego detektywa? Bardzo podoba mi się „wybudzanie” widza i uświadamiania go, że właściwie to śledzi wspomnienia detektywa a nie to rzeczywiście miało miejsce. Pod względem łączenia przeszłości z nieco wcześniejszą przeszłością i teraźniejszością należą się brawa za montaż i pomysłowe, mocne przejścia. Do tego bardzo minimalistyczna muzyka i ten przytłaczający, ciężki klimat. Zdecydowanie w trzecim sezonie Detektyw wraca do formy. No i intro jest prześwietne a i widać w nim, ze McConaughey i Harrelson byli zaangażowani w produkcję. Póki co daje mocne 8/10 z nadzieją, że nie rozejdzie się to wszystko w szwach, a elementy układanki będą do siebie pasować. Tak więc nie zwlekajcie i oglądajcie, zapewniam, że warto!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s