PREMIERA: SEX EDUCATION, CZYLI WYCHOWANIE DO ŻYCIA WŚRÓD LUDZI

Wydaje mi się, że ekipie odpowiadającej za promowanie Sex Education ktoś mógł udzielić kilku nie do końca trafnych podpowiedzi. Lub sami wpadli na genialny pomysł, by trailer wyglądał jak kolejny serial o nastolatkach pragnących zaliczyć, zanim skończy się ich ostatni rok tortur w szkole średniej. Na pierwszy rzut oka Sex Education przypomina bowiem produkcje pokroju American Pie, z dość schematycznymi bohaterami, którym wszystko się kojarzy. Jak to mówi Radek Kotarski „nic bardziej mylnego„. Sex Education to taki młodszy i mniej popierdolony brat Big Mouth, który podejmuje trudne tematy związane z życiem erotycznym nastolatków w sposób jednocześnie dosadny, ale i pełen empatii, a przede wszystkim wyrazistych, szybko ewoluujących i dających się polubić nastolatków. 

Zaznaczę od razu, że nie jest to produkcja „lajtowa”. Bywa wulgarnie, obrazowo, czasem kontrowersyjnie choć bez jednoznacznego oceniania zarówno dorosłych jak i młodych. Z pewnością wabikiem jest udział Gillian Anderson w roli matki Otisa (Asa Butterfield), uznanej pani seksuolog. Jej relacja z szesnastoletnim synem nie jest idealna, ale dzięki nie unikania tematów tak zwanego tabu chłopak posiada dużo wiedzy teoretycznej o seksie będąc zielonym w praktyce prawiczkiem. Jego najlepszym przyjacielem jest coraz bardziej eksponujący swoją homoseksualną orientację Eric, a partnerką w biznesie szybko zostaje atrakcyjna, niezależna Meave, mieszkająca w przyczepie kempingowej, coraz bardziej popadająca w długi. Biznesem natomiast ma być sama edukacja seksualna, bowiem Otis ma smykałkę do skłaniania nastolatków do przemyśleń na temat własnego ciała i dotychczasowych łóżkowych doświadczeń.

Owszem, w serialu zdarza się kilka niegórnolotnych żartów, ale twórcy wychodzą z założenia, że nic co ludzkie nie powinno być nam obce. W dobie powszechnie dostępnej w sieci pornografii ten tytuł jest niczym trwająca osiem odcinków lekcja wychowania nie tyle do życia w rodzinie, co życia wśród ludzi, bowiem to przede wszystkim serial o psychice bohaterów, o ich emocjach i doświadczeniach z przeszłości, które kształtują w nich takie a nie inne fantazje seksualne. Co zbawienne dla tej produkcji jest tu kilka dobrych wątków dramatycznych, i to nie silących się jakoś szczególnie na wyciskanie łez, będących po prostu bardzo dobrymi równoważnikami z sytuacjami komicznymi. A te przydarzają się bohaterom na każdym kroku i nie opierają się tylko i wyłącznie na, he, he, seksiku. Podoba mi się też, że właściwie nie ma w serialu postaci stricte negatywnej, po prostu złej, to w jaki sposób zachowują się Ci młodzi ludzie ma swoje sensowne podłoże i bywało, że nie wiedziałem komu kibicuję najmocniej.

Wydaje mi się, że Sex Education spełnia swoją misję na kilku płaszczyznach. Sprawdza się jako serial edukacyjny, uświadamiający o pewnych rzeczach, problemach z jakimi borykają się dzieciaki, w których hormony aż buzują. Sprawdza się jako komedia obyczajowa z elementami dramatu, w której scenariusz jest bardzo konsekwentny, wielowątkowy i daleki od młodzieżowej tandety. Sprawdza się też jako serial dla widza dorosłego, który swoje już przeżył i wydaje mi się, że może naprowadzić go na pewne rozmowy ze swoimi nastoletnimi dziećmi. Do tego jest mega uzależniający, pochłonąłem go z przymusową przerwą na sen w dwa dni. Dla mnie jedna z pierwszych tegorocznych rewelacji od Netflixa, oby tak dalej!

9/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s