RECENZJA: KINGDOM, CZYLI POLITYKA, WŁADZA I ZOMBIE

A to ci niespodzianka. Przyznam, że w sumie nie spodziewałem się aż tak wiele po Kingdom, najnowszym serialu Netflixa, produkcji rodem z Korei Południowej. Po trailerze wiedziałem, że będą zombiaki, że będzie polityczna intryga, piękne zdjęcia i dynamiczne sceny akcji. Czyli wszystko co może przynieść widzowi odpowiednią dawkę rozrywki na tych 6 godzin trwania odcinków. A jednak pierwszy sezon okazał się czymś więcej: całkiem trafnym komentarzem odnośnie władzy i manipulacji, statusów społecznych i tego jak ludzkość od zarania dziejów właściwie próbuje się wyeliminować z tego świata. 

Ekspozycja bohaterów następuje bardzo szybko, już w pierwszym odcinku dowiadujemy się, że jaśnie panujący król jest ciężko chory, a jego syn wyczuwa w tym wszystkim głębszy podstęp. Władza niekoniecznie musi przejść w jego ręce, bowiem jego młodziutka macocha spodziewa się potomka. Królewski doradca tak przekręca fakty, tak by książę był zmuszony do ucieczki. W tym samym czasie w pewnej wiosce rozpętuje się prawdziwa zombie apokalipsa, mieszkańcy zatruwają się jedzeniem, przemieniają w mięsożerne potwory i zaczyna się krwawa rozpierducha.

Jeśli jednak spodziewacie się, że serial jest niesiony przede wszystkim przez sceny walki z potworami muszę Was rozczarować. Warto bowiem skupić się na politycznej intrydze, na tym jakie są zależności pomiędzy kastami w egzotycznej krainie. Plebs egzystuje na granicy ubóstwa, arystokracja opływa w bogactwa, a król jest jedynie figurą wykorzystywaną przez jego doradcę. Oczywiście takie scenariusze widzieliśmy już wielokrotnie, ale jest w przedstawieniu tego coś ujmującego: wobec nadciągającej zagłady wszyscy są równi, szybo przemieszczająca się horda nie oszczędza nikogo. No właśnie, zombiaki. Stworzenia te przedstawione są jako szybkie, zdecydowanie bezmyślne, ale wśród pozostałych im podobnych stworzeń pokazanych w filmach czy serialach mają inną genezę i dość istotny słaby punkt, którego nie chcę zdradzać.

Serial do połknięcia właściwie w jeden wieczór, nie męczący, nie rozłażący się, angażujący dość szybko i z bardzo dobrym cliffhangerem. Sezon drugi jest już potwierdzony, tak więc nie musicie się obawiać, że obejrzycie ciekawą historię bez ciągu dalszego. Ach, jeśli twarz lekarki Seo-bi Wam się skądś kojarzy to jest to ta sama aktorka, która w Sense8 grała Sun (Doona Bae). No i to jest w sumie tyle ode mnie na dziś, moce 8/10 i do przeczytania next time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s