ZRYTA KLASYKA #04: Donnie Darko (2001, reż. Richard Kelly)

Po dłuższej przerwie powracam do cyklu, w którym do tej pory omówiłem trzy bardzo różne od siebie filmy: Martwicę mózgu Petera Jacksona, Co robimy w ukryciu Taiki Waititiego oraz Musimy porozmawiać o Kevinie Lynne Ramsay. W tym roku Donniemu stuknęła osiemnastka, to dobry moment, żeby ponownie się nad nim pochylić. Dla mnie jest to film wyjątkowy, ważny i bardzo niejednoznaczny, który każdy szanujący się kinoman powinien zobaczyć przynajmniej raz w życiu. Dlaczego? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie w poniższym tekście. 

Donnie Darko (młodziutki Jake Gyllenhaal) to ucieleśnienie introwertyka. Uznawany jest za odludka, który ma nierówno pod sufitem, może jakoś nieszczególnie niebezpiecznego, ale niepokojącego, odstającego od reszty dzieciaków z otoczenia. Pewnego dnia Donnie doznaje niesamowitych, psychodelicznych wizji z udziałem stwora imieniem Frank – wielkiego, zniekształconego królika, który zwiastuje nadchodzące, dramatyczne wydarzenia. Donnie coraz bardziej zatraca się pomiędzy jawą a snem, mirażami, a rzeczywistością, zastanawiając się nad sensem swojej egzystencji.

Dzieło Richarda Kelly’ego jest w jego dorobku tak zwanym jednorazowym strzałem. Twórca ten swoimi kolejnymi dokonaniami (Koniec świata z 2006 roku oraz The Box. Pułapka z 2009) nie zbliżył się poziomem wykonawczym, ani fabularnym do klasyka z 2001 roku. Nad Donniem Darko unosi się apokaliptyczna aura, a sama fabuła garściami czerpie z Alicji w Krainie Czarów, wykrzywiając materiał wyjściowy do granic możliwości. Frank stał się właściwie symbolem popkultury – widuje się go na koszulkach, w sieci można też znaleźć wzory tatuaży z jego przerażającą facjatą.

Donnie Darko to film głęboko filozoficzny, po którym widz pozostaje w stanie głębokiego otępienia, zastanawiając się co tak właściwie, do cholery, obejrzał. Towarzyszy temu rewelacyjna ścieżka dźwiękowa z Mad World Gary’ego Julesa na czele. Odzierając ten film z całego psychodelicznego sztafażu, całej tej dziwaczności otrzymujemy poruszający dramat wyalienowanego chłopaka, który nie widzi dla siebie miejsca na tym łez padole. Sam motyw podróży w czasie, determinizmu, przeznaczenia jest tutaj punktem wyjścia do zastanowienia się nad bardzo przyziemnymi sprawami. Tylko trzeba się w ten film wkręcić, skupić na szczegółach i przyjąć, że to co się dzieje, jest w jakiś sposób prawdopodobne.

Prawdopodobne jest też to, że słyszeliście kiedyś o zupełnie niepotrzebnej kontynuacji tego klasyka pod tytułem S. Darko, w której główną bohaterką jest Samantha Darko, siostra Donniego (granej przez Daveigh Chase, która pojawiła się w oryginale). Pod żadnym pozorem się za to nie bierzcie, jeśli nie chcecie sobie popsuć dobrego wrażenia po oryginale. Tylko potem nie mówcie, że nie ostrzegałem. Ode mnie tyle na dziś, nie chciałem się tutaj rozwodzić spojlerowo nad tym co w filmie się dzieje, bowiem wierzę, że tekst ten czytają też osoby, które filmu nie widziały. A jest co oglądać i nad czym zastanawiać. Totalne 10/10 i do przeczytania następnym razem!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s