ZRYTA KLASYKA #06: Funny Games (1997/2007 reż. Michael Haneke)

Jako że jestem przekornym osobnikiem, to postanowiłem Wam zarzucić wpisem pierwszego dnia majówkowego weekendu (jeszcze się zdążę wyszaleć wśród poznańskich Rylców w najbliższym czasie). Postanowiłem sięgnąć po swoją osobistą klasykę od Hanekego, bowiem żyjemy w czasach, w których, według moich obserwacji, jeszcze bardziej przeżywamy filmowe i serialowe fabuły. Potrafimy o nich dyskutować godzinami, analizując poszczególne sceny i zachowania bohaterów. Haneke już w drugiej połowie lat 90. stworzył film, który gra na nerwach widzów jak żaden inny. No, poza „rimejkiem” jego własnego autorstwa z 2007 roku (który lubię odrobinę bardziej od oryginału, ze względu na szpitalną sterylność). 

Niniejszy tekst postanowiłem podzielić na dwie części, bowiem zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy go widzieli i poczuwam się by nieco przybliżyć Wam fabułę, ale jej nie zepsuć. Z drugiej strony jest to film aż proszący się o spojlerową analizę, bowiem sam w sobie jest eksperymentem, który zdecydowanie ryje banię zbyt mocno. Póki co możecie czytać śmiało, liczę, że dzięki tej recenzji „zaliczycie” ten wpisujący się w poczet Zrytej Klasyki tytuł!

Bohaterami filmów (omawiam tu bowiem niemal identyczne wersje z 1997 i 2007) jest zwyczajna rodzina, która robi sobie wypad do domku nad jeziorem. Piękna pogoda, uprzejmi sąsiedzi, czas relaksu, którego nikt im nie odbierze… Sielankę przerywa wizyta schludnie ubranego osobnika, który pragnie jedynie kilka jajek pożyczyć. Wywiązująca się grzecznościowa konwersacja przeistacza się we wtargnięcie dwóch młodych mężczyzn do domu Bogu ducha winnej rodzinki. Spirala przemocy zaczyna nakręcać się coraz bardziej, a młodzieńcy nie tylko fizycznie, ale i psychicznie terroryzują małżeństwo i ich małoletniego syna. Nakładanie dziecku worka na głowę, zmuszanie kobiety by się negliżowała, straszenie, że nie dożyją najbliższego poranka… Panowie prowadzą swoją „zabawną grę” w bardzo kulturalny, choć stanowczy sposób, obiecując widzowi wprost, że tu nie będzie happy endu. Haneke w przewrotny sposób bawi się konwencją kina grozy i jego podgatunku, jakim jest home invasion movie (takich jak na przykład Azyl, Nieznajomi, Następny jesteś ty).

Klimat obu filmów jest niesamowicie ciężki, duszny, klaustrofobiczny, przy czym wersja z 2007 roku wydaje się być jeszcze precyzyjniejsza, chłodniejsza, dająca odrobinę dreszczyku więcej. Momentami ma się wrażenie jakby  uczestniczyło się w tym kameralnym dramacie od środka, jakby samemu się było porwanym i przetrzymywanym przez młodzieńców w białych rękawiczkach. Haneke postawił bowiem na złamanie czwartej ściany niwelując tym samym umowną granicę między widzem a ekranem. Jeden z młodzieńców zwraca się bowiem bezpośrednio do widzów, zmuszając ich do zastanowienia się nad tym co właściwie oglądają… Tyle mogę Wam zdradzić bez psucia zabawy, wiem, że fabuła jest bardzo prosta, wręcz pretekstowa, ale to co pozostaje z widzem po seansie, jest wręcz trwałym urazem, za który wystawiam zdecydowane 10/10.

[RECENZJA SPOJLEROWA]

To, że nie będzie to normalny film zapowiada już muzyka Johna Zorna i jego szalonego projektu Naked City. Hałaśliwy, noiseowy utwór rozbrzmiewa na ekranie podczas jakże sielankowej sceny podpowiadając nam, że coś tu ewidentnie jest nie tak. Kiedy oprawcy rozkręcają się już na całego i dochodzi do sceny, w której jeden z nich zostaje odstrzelony, drugi bierze pilota i dosłownie cofa taśmę do momentu, który za pierwszym razem przegapił. Wiadomo, że to się wszystko dobrze nie skończy choćbyśmy tego bardzo chcieli. Trójka bohaterów ginie choć jest to niezgodne z pierwotnym założeniem filmu, okazuje się jednak, że oprawcy mają w garści nie tylko rodzinkę, ale przede wszystkim nas, widzów. Funny Games jest testem wytrzymałości widza, swoistym filmowym praniem mózgu. Film ma nas dosłownie wkurwić i pozostawić bezradnymi na ekranową przemoc. Zadaje bardzo ważne pytanie: czego oczekujemy po filmowej materii?  Po co to oglądamy? Czy jara nas przemoc, krew, wulgarność i erotyka? Gdzie jest granica dobrego smaku w kinie i jak często pozwalamy ją twórcom przekraczać? Funny Games nie gloryfikuje przemocy, wręcz przeciwnie używa jej, jako broni wymierzonej w nas, widzów pożerających krwawe widowiska bezwstydnie i ze smakiem. Uderza w konwencję thrilleru, horroru i sprawia, że odwracamy wzrok od naturalistycznej przemocy. Udowadnia też, że nie wszystko ma swój happy end, że nasze oczekiwania wedle filmów są niczym innym jak gestem dobrej woli ich twórców, którzy z ekranowej przemocy zrobili środek wyrazu, bo i tak wszystko skończy się dobrze mimo sterty trupów po drodze.

Zdecydowanie jest to filmowy eksperyment, zerwanie z konwencją, w scenie z pilotem aż chce się wykrzyknąć, że takie zabiegi są zabronione i wbrew filmowym prawidłom. No właśnie. Funny Games nabiera nas na kilku płaszczyznach, okazuje się, że sadystyczna gra z rodzinką jest tak naprawdę narzędziem reżysera i scenarzysty w jednej osobie względem nas, widzów. Niejeden widz poczuł się oszukany przez ten film, wierząc, że ogląda mocarny thriller/dramat. Nie uważam, by Haneke robił z nas idiotów, raczej łapie nas w pułapkę naszych filmowych przyzwyczajeń i ekranowych standardów. To jak skończy się film jest nam zapowiadane na samym początku, przyznam, że nawet po scenie z pilotem miałem ten ludzki odruch wiary, że może ktoś z rodziny przeżyje. Nope, panowie załatwili co swoje i udali się do kolejnej rodziny zagrać raz jeszcze. Na każdego widza film ten działa zupełnie inaczej, moim zdaniem nie jest w stanie pozostawić obojętnym, bowiem jest skonstruowany tak, by deptać nawet najbardziej głęboko skrywane przez nas emocje. Nie da się tego dzieła porównać z niczym innym, nawet z pozostałymi filmami reżysera. Piszcie jakie są Wasze odczucia wobec tego Zrytego Klasyka i jakimi filmami miałbym się zająć w kolejnych wydaniach cyklu!

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s