RECENZJA: RAMMSTEIN – Rammstein, czyli starzy ale jarzy!

10 lat przyszło nam czekać na następcę Liebe ist für alle da, który to krążkiem był bardzo udanym i oczywiście jak na R+ przystało odpowiednio kontrowersyjny. 10 lat to szmat czasu, 10 lat temu takie gatunki muzyki jak emo czy dubstep wręcz dominowały rynek, a obecnie są raczej archeologiczną ciekawostką. Nic dziwnego, że fani grup takich jak Tool, czy właśnie Rammstein z niepokojem oczekiwali nowych kompozycji, obawiając się bolesnej, zachowawczej powtórki z rozrywki.

Biorąc pod uwagę ile gatunków muzycznych rozkwitało i podupadało na zdrowiu w przeciągu kilku lat obawy te były jak najbardziej słuszne. Czy R+ odnalazł się w dzisiejszych czasach? Czy od zespołu, który przyzwyczaił nas do wypracowanej właściwie od pierwszego wydawnictwa formuły, można się było spodziewać czegoś zaskakującego? Nikt nie oczekiwał nagłej wolty stylistycznej, a tymczasem okazało się, że Niemcy nagrali krążek świeży, na własnych warunkach, z ciekawie rozłożonymi akcentami wciąż pozostając Rammsteinem. Deutchsland to styl zespołu jaki znamy i kochamy od lat. Marszowo, melodyjnie, z twardą perkusją, Tillem cedzącym słowa przez zęby, z gorzkim, kontrowersyjnym tekstem. Idealny opener albumu i koncertowy killer. Radio natomiast to pierwszy sygnał delikatnych zmian, bowiem dość mocno pachnie tu Kraftwerkiem (klawisze). Zieg Dich odsyła mnie myślami do Dalai Lamy bowiem mamy tu chór na kształt kościelnego, a całość jest w taki „obleśny”, rammsteinowy sposób przyczajona, momentami Till brzmi jakby chciał złowieszczo szeptać, oczywiście póki nie wjedzie mega rock’n’rollowy refren.

Ausländer to taki odpowiednik Pussy tego krążka, wielce niezobowiązujący i cholernie taneczny numer, który jedni będą puszczać na domówkach, a inni skipować ze względu na dość tanią warstwę muzyczną. Łup, łup, łup – Ausländer! Plus wycieczki językowe, które znamy z ich niejednego numeru. Mi ten numer całkiem, całkiem leży, choć znacznie ciekawiej robi się w kolejnych. Sex to zdecydowanie kawałek z tej samej rodziny co Keine Lust, skoczny, ociężały i jak by to ująć… tłusty! Z naprawdę świetną końcówką! I na tym numerze się taki bardziej zachowawczy R+ kończy. Puppe to rzecz z tych, które mają wstrząsnąć, wyrwać z tego wesołego do tej pory odsłuchu. Delikatna introdukcja, lekko nawiedzona melodia i za przeproszeniem pierdolona potęga takich numerów jak Mutter, Klavier czy Spieluhr. Gwarantuję Wam, że takiego Tilla jeszcze nie słyszeliście, tak wściekłego a jednocześnie bezradnego i… psychotycznego. Wszystko oczywiście przez tematykę utworu, której możecie domyśleć się po tytule. Puppe to po naszemu marionetka… Rzecz mocniejsza od Weiner Blut, a o to łatwo nie było.

Was Ich Liebie zaczyna się dokładnie tak samo jak Closer NIN i ma w sobie coś ogólnie z tamtego klasyka, do momentu pięknego, naprawdę pięknego refrenu. Mam wrażenie jakby panowie na tym albumie chcieli ująć esencję swojej twórczości jednocześnie dodając do niej przypraw, których nakupowali przez ostatnich 10 lat. Tym samym Was Ich Liebie trafia do czołówki moich ulubionych utworów choć może się wydawać tym mniej wyrazistym na tle pozostałych. Ale ja już tak mam, kocham Stein Um Stein Morgenstern, a więc utwory uchodzące za taki Rammstein „środka”. Diamant to całkiem ładna miniaturka, ale wydaje mi się, że lepiej by wybrzmiała na samym końcu albumu. No i docieramy do Weit Weg, który totalnie mi ten album kradnie i daje instant ciarki. To jest tak potężny numer zagrany bardzo oszczędnie, z klawiszowymi pasażami, które totalnie mnie kupują. Tattoo natomiast to taki Rammstein z okolic, kurczę, Sehnsuht moi drodzy, kojarzący mi się z numerem tytułowym. Na koniec jeszcze Hallomann, przyczajony, złowieszczy, ale w nieco inny sposób niż Zieg Dich bowiem z przestrzennym, raczej rosenrotowym refrenem.

10 lat czekania na album z zapałką na okładce. 10 długaśnych lat czekania na dźwięki dobrze znane lecz posypane przepysznymi dodatkami. Ten album jeszcze we mnie urośnie. Póki co wydaje mi się po prostu bardzo dobry, mocne 8/10. Odpalam Deutchland i jadę od początku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s