RECENZJA: DOBRY OMEN, czyli apokalipsa według Gaimana i Pratchetta

Zarówno Neil Gaiman jak i Terry Pratchett są na tyle specyficznymi autorami, że ich powieści wydają się być dość niewdzięczne do przekładania na język filmu lub serialu. Kilka powieści Pratchetta ze Świata Dysku doczekało się telewizyjnych adaptacji, nawet dość ciepło przyjętych przez jego fanów, lecz widać było po nich ograniczony budżet i brak możliwości przeniesienia błyskotliwych przemyśleń autora na ekran. Z twórczością Gaimana w ostatnich latach wyczyniano cuda rozmaite: znakomita była animowana Koralina, całkiem dobry Gwiezdny pył, a i całkiem pokaźnym gronem fanów cieszy się serialowa adaptacja Amerykańskich bogów. Utrzymana w klimacie groteskowej komedii wspólna książka brytyjskich pisarzy również nie jest łatwym materiałem do zabawy w ruchome obrazki, znalazło się jednak śmiałków całkiem wielu, którzy z błogosławieństwem Gaimana jako producenta wykonawczego podjęli się wyzwania. 

31 maja sześcioodcinkowy Dobry omen trafił więc na platformę streamingową należącą do Amazona. Spieszę Wam donieść, że jeśliście zakochani w humorze Grupy Filmowej Darwin to adaptacja takowy vibe ich produkcji zdecydowanie posiada. Pomysł na samą fabułę nie jest wyjątkowo oryginalny, bowiem opiera się o przerabiany przez popkulturę wielokrotnie wątek nadchodzącego końca świata spowodowanego przez dziecięcego Antychrysta. Który w wyniku niecodziennej sytuacji trafia do całkiem zwyczajnej, milutkiej rodzinki. Za pomyłkę odpowiada po części dość wyluzowany demon imieniem Crowley (Davida Tennanta nigdy za dużo, ten gość jest stworzony do grania złoli, z którymi chcielibyście wyjść na piwo) oraz satanistyczne zakonnice, co jest całkiem zgrabnie pokazane, ale dość w pierwszym odcinku rozwleczone. Crowley od zarania dziejów jest zarówno kumplem jak i arcywrogiem anioła Azirafala (Michael Sheen, jaki to jest rewelacyjny casting!), panowie dochodzą do wniosku, że jednak nie za bardzo im odpowiada wizja apokalipsy i jednocześnie trochę ze sobą współpracując, a trochę wzajemnie przeszkadzając próbują odkręcić to co teoretycznie nieodwracalne.

Bazując na doskonale znanych schematach odwiecznej walki dobra ze złem twórcy serwują nam dający się szybko pochłonąć minisrerial, który choć pierwszym odcinkiem może nieco znużyć to dalej rozkręca się i uderza w coraz to bardziej sarkastyczne, ironiczne i satyryczne tony. Narratorem całej opowieści jest Bóg (o jakże przyjemnym głosie Frances McDormand), a fabuła często posiłkuje się krótkimi, klimatycznymi retrospekcjami, tak by motywacje poszczególnych postaci miały ręce i nogi. Poza główną osią fabularną dotyczącą samej apokalipsy obcować będziemy z antropomorficznymi odpowiednikami Czterech Jeźdźców Apokalipsy, czarownicami i łowcami czarownic, piekielnymi, acz uroczymi psiakami, innymi, niezbyt rozgarniętymi aniołami (wiadomo, że Jon Hamm to jest strzał w dziesiątkę do takiej roli). Serial pokazuje też, może nie aż w tak mocny sposób jak Amerykańscy bogowie, jak religijne wierzenia zmieniały się na przestrzeni lat, jak dosłowność biblijnych słów potrafi być groteskowa we współczesnym społeczeństwie, będącym w ciągłym biegu, technologiczne ewoluującym, i coraz bardziej ateizującym się.

Serial zdecydowanie jest niesiony na barkach duetu Tennant-Sheen, panowie się idealnie uzupełniają, dogryzają sobie w zgrabnych dialogach, i są idealnym zobrazowaniem powiedzenia „kto się czubi ten się lubi”.  I nawet jeśli Wam fabuła nie podpasuje to dla ich aktorskiego pojedynku zdecydowanie warto się skusić niczym Ewa na jabłuszko. To przede wszystkim świetna, brytyjska z humoru rozrywka ze świetną ścieżką dźwiękową (Crowley to wielki fan Queen), ale też wyzierającymi spod śmieszkowania refleksjami na temat współczesnego świata, z którego, co tu dużo mówić, dumni być za bardzo nie możemy. Ode mnie mocne 8/10, polecam poświęcić 6 godzin życia na Dobry omen!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s